Kurska Szopka 2016

 Zazwyczaj szopka noworoczna była posumowaniem roku i partii rządzącej, teraz stała się poniżaniem opozycji,  nieśmiesznym i  niesmacznym bezguściem.

Tv narodowa postanowiła kolejny raz pokazać, że PiS-owcy chorują na nienawiść, głupotę, brak smaku oraz infantylną kołtunerię. Ale dno!

Szopka 2016Kurska Szopka 2016

Patriotyzm ma twarz Macierewicza?

Antonii Macierewicz na spotkaniu z Polonią w Chicago

- Z Pałacu Prezydenckiego zginęło ponad 100 zabytkowych przedmiotów. Rozgrabianie Polski musi mieć konsekwencje. To są ludzie, którzy zeszli na poziom Bieruta, Bermana, na poziom okupantów Polski z okresu komunistycznego. Główny problem polega na tym, by przestali rządzić ludzie dla których polskość to nienormalność, żeby zaczęli rządzić polscy patrioci – mówił podczas spotkania z Polonią w Chicago wiceprezes PiS. – To jest zejście na poziom Bieruta, to jest zejście na poziom Bermana, to jest zejście na poziom okupantów Polski – grzmiał Macierewicz i podkreślał, że wyzwolić Polskę mogą tylko rządy PiS.

Macierewicz zapowiedział, że po wygranych przez PiS wyborach prezydent Andrzej Duda opublikuje aneks do raportu z likwidacji WSI jego autorstwa. – Wszystko będzie rozliczone, gdy aneks zostanie opublikowany, poczekajmy jeszcze te trzy tygodnie – mówił. Podtrzymał także, że wiele nazwisk osób zamieszanych w zamach smoleński zostało ustalonych.

Z sali na kartce przyszło „miłe pytanie” czy prawdą jest, że Donald Tusk był agentem Stasi. Macierewicz odpowiedział: „To ja państwu zostawię, żebyście sami po czynach odpowiedzieli

Czy patriotą może być kłamca szkalujący rodaków za granicą w tym premiera i prezydenta RP?

 Jarosław Kaczyński w książce „O dwóch takich… Alfabet Kaczyńskich”: „Macierewicz ukrywa się na swoim blokowisku na Żoliborzu, ale nie w swoim mieszkaniu. Przychodzę do niego, nie pali się tam światło. Żona Macierewicza, Hanka, wprowadza mnie do łazienki. Antek siedzi w zamkniętej łazience na sedesie. Podekscytowany krzyczy: niech mnie rozstrzelają. A żona: Mogą cię rozstrzelać, na razie siedzisz na klozecie. W końcu powstaje pomysł, żeby go stamtąd ewakuować. Znalazłem współpracującą z opozycją lekarkę, która miała wywieźć Macierewicza karetką pogotowia. Ale ostatecznie przyszły panie, ogoliły, wymalowały i przebrały Antka, po czym wyprowadziły go jako elegancką wysoką damę”.

Od lat wszyscy zachodzą w głowę dlaczego Antoni Macierewicz uciekł z miejsca katastrofy Smolenskiej? Nie pojechał zobaczyć zwłok swoich politycznych przyjaciół, w tym Lecha Kaczyńskiego, prezydenta Polski?

Wydaje się to tak szokujące, że były minister odpowiedzialny za bezpieczeństwo i funkcjonowanie służb wsiada do powrotnego pociągu zaraz po uzyskaniu informacji o katastrofie i to do tego samego pociągu, którym przyjechał! Większość z nas komentuje to jako dowód, że Antoni Macierewicz jest tchórzem i psycholem.

Od 6 lat kłamie na temat katastrofy w Smoleńsku.

Czy patriotyzm ma twarz  kłamcy i tchórza?

List Jarosława Kurskiego do Jarosława Kaczyńskiego

Szanowny Panie Prezesie,

piszę do Pana, gdyż dzierży Pan dziś w Polsce praktycznie nieograniczoną władzę. Dotyczy to także tzw. mediów narodowych, niegdyś zwanych publicznymi. Dlatego listami do przewodniczącego Rady Mediów Narodowych Krzysztofa Czabańskiego nie zawracam sobie głowy. Byłby to zresztą dla Pana despekt.

Piszę, gdyż „Gazeta Wyborcza”, Agora oraz w szczególności Adam Michnik to w TVPiS obsesyjnie powracające tematy. Oczywiście ten autokompromitujący nadmiar uwagi PiS-owskich mediów bardzo nam pochlebia; dowodzi zresztą niezmierzonych pokładów kompleksów na naszym punkcie leczonych wylewaniem na nas nienawistnych pomyj. Świadczy też o tym, że definiujecie nas jako realne zagrożenie swej władzy, innymi słowy – że się nas boicie.

Nie proszę więc bynajmniej, aby wpłynął Pan na swoich gorliwych aktywistów z wydziału propagandy prasy i mediów audiowizualnych, by zaprzestali na nas ataków. Byłoby to wbrew naszemu interesowi, bo im więcej owych pomyj wylewacie, tym bardziej oblepiają one was samych.

Mam prośbę, by obejrzał Pan materiał „Wiadomości” TVPiS, które w poniedziałek uczciły 70. urodziny Adama Michnika.

Przyzna Pan, że to błąd – aż tak wulgarna propaganda po prostu nie działa. Więcej, jest przeciwskuteczna – kompromituje atakującego, a budzi współczucie i solidarność z atakowanym. Przekonał się już o tym pionier opluwania Michnika – Jerzy Urban, przekonali się dziennikarze i wydawcy „Dziennika Telewizyjnego” z czasu stanu wojennego. Kto dziś o nich pamięta?

A teraz już na serio i po ludzku: Nie wstyd Panu?


http://natemat.pl/192535,tvp-nadal-w-formie-wiadomosci-spektakularnie-oczernily-michnika-z-okazji-70-urodzin


https://oko.press/koncert-manipulacji-wiadomosci-zaklamuja-zyciorys-michnika/

Audyt IV RP

Ale na początek przypomnę  motto:
„PiS jest partią ludzi praworządnych, którzy dążą do rozliczenia krzywd. [...] Nie poprzemy nikogo z wyrokiem sądu lub przeciwko komu toczą się sprawy sądowe. To jest sprzeczne z ideałami PiS. Najwyższe funkcje w państwie muszą sprawować ludzie czyści jak łza.”
(Jarosław Kaczyński w RMF FM, marzec 2005 r.)

„[...] To będą ludzie, którzy potrafią się dobrze prezentować, także w swoim życiu osobistym i lokalnym.”
„[...] Bez skandali, bez jeżdżenia po pijanemu, bez przestępstw i wyroków, [...] bez pezetpeerowskiej przeszłości, bez nadużyć i chamstwa, bez zasłaniania się immunitetem.”
„Na odpowiedzialne stanowiska będą rekomendowani i kierowani wyłącznie ludzie kompetentni, koniec z nepotyzmem i kolesiostwem”.
(Jarosław Kaczyński, fragmenty z różnych wypowiedzi podczas kampanii wyborczej czerwiec – październik 2005 r.)

„Nie ma afer, my jesteśmy pierwszą władzą, która afer nie organizuje – i jednocześnie pierwszą władzą, która reaguje na zło we własnych szeregach, prawo jest jedno dla wszystkich.”
(Jarosław Kaczyński na konwencji samorządowej PiS w Radomiu, 30.06.2007)

To by bylo tyle umoralniania boardowiczow, wiec pora przejsc do konretow … pamietajcie, ZASADY ZOBOWIĄZUJĄ:

Przestępstwa i afery gospodarcze

Konrad Tomaszewski, szef gabinetu ministra środowiska – w momencie mianowania był oskarżonym w dwóch procesach i prowadzono przeciwko niemu jeszcze jedno śledztwo.
afera Matemblewa – sprawa, którą Lech Kaczyński, będąc ministrem sprawiedliwości w rządzie Buzka, zakwalifikował jako jedną z 9 (?) największych afer korupcyjnych w III RP (niezgodne z prawem przekazanie pod budownictwo mieszkaniowe terenów Lasów Państwowych w Gdańsku).
afera ze żwirownią – unieważnił decyzję urzędnika o odszkodowaniu w wysokości 800 tys. zł i zmniejszył do 15 tys. karę za nielegalne wylesienie 6 ha na sprzedanej firmie Dech-Pol za bezcen działce ze żwirem o wartości 20 mln, zdymisjonował urzędnika, który wysoką karę wyznaczył.
fałszerstwo dokumentów – odchodząc poprzednio z ministerstwa ochrony środowiska, antydatował rozporządzenie utrudniające zmiany na stanowiskach w ministerstwie.
28.11.2005 – po interwencjach prasowych i intensywnej, ale bezskutecznej obronie ze strony ministra Szyszko, Tomaszewski podał się do dymisji.
07.12.2005 – sąd nagle uniewinnił Tomaszewskiego z zarzutów w sprawie Matemblewa. W uzasadnieniu wyroku sąd podaje, że „… co prawda oskarżony podpisał się pod określoną decyzją, ale przygotowali ją jego podwładni, więc to oni są za nią odpowiedzialni”.
Po odwołaniu pan Tomaszewski znalazł zatrudnienie jako główny analityk w przedsiębiorstwie Lasy Państwowe, któremu kiedyś dyrektorował. Jest głównym architektem przygotowywanego w konspiracji i ogłoszonego w maju 2007 r. projektu przejęcia wszystkich 23 Parków Narodowych przez Lasy i utworzenia Państwowego Gospodarstwa Przyrodniczego „Lasy i Parki Narodowe”. Według wielu ekspertów, projekt ten stanowić będzie faktyczny koniec parków i ochrony przyrody w kraju.
Jacek Ciechanowski, członek Rady Politycznej PiS, pełnomocnik PiS w okręgu pilskim – skazany za wyłudzenie kilkuset mln starych złotych. Na początku lat 90. Ciechanowski był właścicielem Przedsiębiorstwa Budowlano-Usługowo-Handlowego Birkut w Pile. Między listopadem 1991 a końcem stycznia 1992 r. z Banku Spółdzielczego wyłudził kredyt na 280 mln starych zł i 700 mln starych zł od oddziału Banku Rozwoju Rolnictwa SA Rolbank. We wnioskach o kredyty podał nieprawdziwe, zawyżone dochody spółki. Ponadto jesienią 1992 r. wyciągnął z Banku Spółdzielczego kolejne 520 mln. Podstawił za siebie innego, niezadłużonego kredytobiorcę. Sprawa trafiła do sądu w 1994 r. Pięć lat później Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał go na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat. Wiosną 2000 r. Sąd Apelacyjny podtrzymał wyrok.
Krzysztof Gerbszt, członek Rady Politycznej PiS – jako były dyrektor w warszawskim śródmiejskim Zakładzie Gospodarowania Nieruchomościami jest podejrzany o defraudację ok. 38 mln zł, które miały trafić do budżetu dzielnicy.
Paweł Brzezicki, doradca premiera ds. gospodarki morskiej
Na początku 2005 r. został zwolniony ze stanowiska szefa Polskiej Żeglugi Morskiej w Szczecinie przez ministra skarbu Jacka Sochę, w związku z aferą zakupu bez zgody ministra akcji PŻM przez grupę 11 menedżerów (za 340 zł!) i faktyczne przejęcie władzy nad przedsiębiorstwem i jego majątkiem. Wynikało to ze specyficznych zapisów umowy i statutu spółki, które stanowią, że do podejmowania decyzji niezbędna jest obecność wszystkich właścicieli i ich pełna jednomyślność. Minister złożył też doniesienie do prokuratury o przestępstwie działania na szkodę skarbu państwa. Postępowanie zostało jednak umorzone.
20.05.2006 – Brzezicki został powołany przez resort skarbu na stanowisko prezesa Agencji Rozwoju Przemysłu
Tomasz Szawłowski, w Polskich Portach Lotniczych jest dyrektorem odpowiedzialnym za tzw. strefę ograniczonego użytkowania wokół Okęcia i wypłatę odszkodowań okolicznym mieszkańcom
w listopadzie 2002 r. odszedł ze stanowiska dyrektora warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich w atmosferze skandalu: wyrzucił go w pierwszym dniu swojego urzędowania prezydent Warszawy Lech Kaczyński. Powodem był nienależyty nadzór nad umową z WaParkiem i na tym tle podejrzenia o korupcję.
08.02.2007 – Szawłowski został aresztowany jako podejrzany o korupcję przy rozstrzyganiu przetargów, rozstrzyganych w okresie, gdy kierował ZDM.
Marek Płusa, działacz PiS, na początku lutego 2006 mianowany na szefa oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Kielcach.
w sierpniu 2000 r. Płusa wyleciał z fotela prezesa spółdzielni mieszkaniowej w Busku. Przyznał tam sobie 2 tys. zł nagrody, fałszując protokół z posiedzenia zarządu. Ale lista zarzutów wobec prezesa Płusy była znacznie dłuższa: wynajem atrakcyjnych lokali spółdzielczych bez przetargów, umarzanie po uważaniu odsetek od niepłaconych czynszów. Płusa nie płacił też wykonawcom za zrealizowane roboty.
w lutym 2001 roku Płusa został skazany na osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata za podrobienie dokumentu. Pół roku później sąd uchylił wyrok i nakazał mu zapłacić 200 złotych grzywny za poświadczenie nieprawdy. Prokurator rejonowy w Busku Zdroju wyjaśnia, że nie oznacza to, iż sąd uznał Marka Płusę za niewinnego.
w 2004 r. Płusa dostał z programu unijnego SAPARD 40 tys. zł na samochód, przedkładając papiery, że jako rolnik założy małą firmę rozwożącą paczki. Pracował wtedy w biurze SAPARD w Kielcach, które decydowało o podziale tych pieniędzy. Żona Marka Płusy dostała zaś – za pośrednictwem Agencji – 50 tys. zł bezzwrotnej pożyczki na „ułatwienie startu młodym rolnikom”.
09.02.2006 – zdecydował się podać do dymisji.
Bogusław MarzecBogusław Marzec, 25.04.2006 powołany z rekomendacji ministra Naimskiego na prezesa PGNiG
już w 2005 r. rząd miał z ABW sygnały o toczących się wokół niego postępowaniach – zawiadomienie o przestępstwie złożył wiosną 2005 NIK, po przeprowadzonej w drugiej połowie 2004 r. kontroli. Ponadto Marzec już wcześniej pracował w PGNiG (był wiceprezesem odpowiedzialnym za finanse) i rozstał się ze stanowiskiem w tajemniczych okolicznościach, w kontekście niejasnego sposobu wyboru firmy, która miała wyemitować euroobligacje na rzecz spółki.
14.06.2006 – ABW wszczęła postępowanie wobec Marca, a rada nadzorcza wyłączyła go z dostępu do informacji niejawnych. Póki co nie podano, jakie są powody wszczęcia postępowania.
16.06.2006 – okazało się, że szczecińska prokuratura okręgowa postawiła Marcowi trzy zarzuty działania na niekorzyść szczecińskiej stoczni Gryfia, którą kierował w latach 2003-2004. Zarzuty dotyczą m.in. sprzedaży po zaniżonej cenie dwóch statków (zaniżanie wystawianych faktur w zamian za prowizje, które trafiały do prywatnych kieszeni) oraz sprzedaży spółce Wulkan za ok. 1/3 ceny ośrodka wypoczynkowego stoczni w Karpaczu. Prokuratura Okręgowa w Szczecinie chciała aresztować Marca, ale w końcu odstąpiono od tego wyznaczając poręczenie majątkowe w wysokości 40 tys. zł.
Anna KalataAnna Kalata, od 20.06.2006 minister pracy i polityki społecznej – w połowie maja w sklepie spożywczym pani minister w Ożarowie (dopiero co przepisanym na córkę z powodu kariery politycznej p. minister, która ma w nim obecnie 10% udziałów) zatrudnił się na miesiąc reporter Faktu. Wszystko oczywiście było ze złamaniem prawa: nie dostał obiecanego etatu, a umowę zlecenie, nominalnie pracował 4 godz. dziennie, a faktycznie nawet do 10 (za 50 nadgodzin nikt mu nie zapłacił), nie miał badań ani książeczki sanepidu, o „niespodziewanej” kontroli sanepidu szefostwo sklepu było dokładnie poinformowane, wykonywał prace na wysokości bez przeszkolenia i zabezpieczeń itp.
Kazimierz Zdunowski, szef doradców ekonomicznych Samoobrony, autor wystąpień Leppera.
w kwietniu 2000 r. sąd w Otwocku skazał go na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat, 12,5 tys. zł grzywny oraz zakaz pełnienia stanowisk kierowniczych przez pięć lat za wyłudzenie 3,6 mln zł kredytu na podstawie fałszywej dokumentacji dotyczącej handlu paliwami. Wyrok jest prawomocny. Dotyczył działalności Zdunowskiego jako prezesa spółki ZPH Polkar, która należała do Kółek Rolniczych.
w 2004 r. Zdunowski był szefem działającej przy Kółkach Rolniczych fundacji Młodzi Rolnicy. Eksportowała ona młode owce i cielęta, a z Białorusi sprowadzała materace, metale i kawior. Jednak białoruscy dostawcy owiec i cieląt się wycofali, bo prezes nie płacił za bydło.
w styczniu 2007 r. Anna Rutkowska, jedna z nagabywanych seksualnie przez działaczy Samoobrony współpracownic partii, zeznała, że Kazimierz Zdunowski uzależniał wypłacenie jej wynagrodzenia za pisanie wystąpień poselskich w zamian za jej usługi seksualne. Bezpośrednio po złożeniu tych zeznań otrzymywała telefony z pogróżkami.
Andrzej BuczkowskiAndrzej Buczkowski, 06.05.2006 powołany na stanowisko dyrektora generalnego Stoczni Gdańskiej – przeciwko niemu toczą się dwa postępowania.
od 2004 r. toczy się już przed gdyńskim sądem postępowanie, w którym Buczkowski jest oskarżony o narażenie gdyńskiej stoczni (w której był m.in. wiceprezesem) na straty w wysokości ok. 30 mln. Grozi mu do 10 lat za to, że wspólnie z prezesem Januszem Szlantą i drugim członkiem zarządu poręczał pod koniec lat 90. – w imieniu stoczni – bankowe kredyty dla własnej spółki pod nazwą Stoczniowy Fundusz Inwestycyjny. Pieniądze od banków, które panowie przeznaczali na zakup akcji Stoczni Gdynia nie zostały oddane, więc stocznia musiała spłacać długi spółki SFI.
w prokuraturze jest też sprawa, w której Buczkowskiemu postawiono zarzut pobierania cichych prowizji od niemieckich firm, które zlecały Stoczni Gdynia budowę statków. W latach 1995-2001 pieniądze od Niemców miały trafiać na jego konto w Szwajcarii. Prokuratura uznała, że na „nienależnych prowizjach” stocznia straciła ok. 5 mln zł, jednak dwa tygodnie po powołaniu Buczkowskiego na dyrektora Stoczni Gdańskiej, śledztwo dotyczące Stoczniowego Funduszu Inwestycyjnego … zostało umorzone! Sąd stwierdził, że „prowizje nie spowodowały strat Stoczni Gdynia”! Pełnomocnik Stoczni Gdynia złożył na decyzję prokuratury zażalenie – sprawa jest w toku.
Artur Zawisza, szef niesławnej bankowej komisji śledczej.
marzec 2006 – toczy się wobec niego postępowanie w prokuraturze w Lublinie. Dotyczy ono niejasnych związków i machinacji jego i jego rodziny z Pocztą Polską. M. in. za konsultacje i przygotowanie scenariusza do filmu reklamującego pocztę, żona posła Zawiszy, Marzena wzięła 20 tys. zł. Szkopuł w tym, że po jej pracy nie pozostał nawet najmniejszy ślad, bo polegała ona na ustnych konsultacjach. Pytany o merytoryczne kwalifikacje swej żony Zawisza wykazywał, że jego żona miała „wyczucie, gust i zmysł artystyczny”.
marzec 2006 – poważniejsze zarzuty dotyczą prania brudnych pieniędzy. Prokuratura Apelacyjna w Lublinie prowadzi obecnie śledztwo w tej sprawie, w które zamieszanych jest kilka firm państwowych (w tym Poczta Polska) i prywatnych. Wśród osób wymienionych w zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa jest poseł Artur Zawisza jako członek zarządu niektórych podmiotów, które miały zajmować się tym procederem. Według zarzutów prokuratury, firmy miały „ukrywać pieniądze pochodzące z przestępstw niegospodarności, transferując je do innych podmiotów pod różnymi tytułami prawnymi i w ten sposób ukrywać przestępcze pochodzenie środków finansowych”. Zarzuty dotyczą m.in. spółki Eastern Enterprises (Zawisza był w jej radzie nadzorczej) i Fundacji Rozwoju Komunikacji Społecznej (Zawisza był jej prezesem). Według prokuratury państwowe firmy miały przelewać spółce EE pieniądze za usługi, które w rzeczywistości nie zostały wykonane lub których koszty zawyżono. Dalej firma przelewała pieniądze na konto fundacji.
Andrzej SośnierzAndrzej Sośnierz, mianowany w nagrodę za opuszczenie PO szefem Narodowego Funduszu Zdrowia.
15.05.2006 został przez Sąd Rejonowy w Katowicach uznany winnym prowadzenia działalności ubezpieczeniowej bez zezwolenia. Sąd warunkowo umorzył wobec niego postępowanie – Sośnierz ma wpłacić tysiąc zł na cel społeczny i pokryć koszty procesu. Sprawa dotyczyła spółki Śląska Opieka Medyczna, której prezesem Sośnierz był w latach 2003-2005. Sąd uznał, że firma ta od 2000 roku prowadziła działalność ubezpieczeniową bez wymaganego zezwolenia.
prowadzono śledztwo w sprawie darowizn od koncernów farmaceutycznych, m. in. firmy Schering (a więc kontrahentów kierowanej przez Sośnierza śląskiej kasy chorych) dla założonej i kierowanej przez niego Fundacji Zamek Chudów. Sośnierz tłumaczył, że firmy sponsorowały remont zamku, a tymczasem pieniądze przekazywane były na programy zdrowotne, choć fundacja nie miała w statucie takiej działalności. W czasie, w którym dokonywano przelewów, sprzedaż na Śląsku dwóch leków Scheringa wzrosła w porównaniu z innymi regionami Polski o 40-50 proc. Co ciekawe, o ile polska prokuratura umorzyła sprawę, to amerykańska SEC (odpowiednik KPWiG) ukarała za nieprawidłowości związane z przekazaniem dotacji fundacji przez jednego ze sponsorów fundacji Sośnierza, którego akcje były notowane na amerykańskich giełdach. Co też ciekawe, w okresie kampanii wyborczej, kiedy Sośnierz był jeszcze w PO, to PiS był tą sprawą oburzony i grzmiał o „typowym układzie korupcyjnym”.
11.09.2006 – okazało się, że najwyższe wpłaty na fundację pochodzące od donatorów prywatnych, wpływały w imieniu nieistniejących osób, spod nieistniejących adresów, np. 50.000 zł na nazwisko pana, który w XIX wieku był właścicielem zamku w Chudowie. Wszystko więc wskazuje na to, że przy okazji fundacja była pralnią brudnej kasy.
Sławomir Siwek, od 18.05.2006 członek zarządu TVP, były członek Porozumienia Centrum i szef kontrolowanej przez Kaczyńskich Fundacji Prasowej Solidarności – w latach 1991/92 uwikłany w aferę przejęcia przez Fundację budynku „Expressu Wieczornego” w Warszawie przy Al. Jerozolimskich. Postępowania przeciwko oskarżonym w tej sprawie (o poświadczenie nieprawdy) urzędnikom, zostały przez sąd umorzone z uzasadnieniem, że podlegali naciskom, którym nie można się było oprzeć. W uzasadnieniu wyroku, jako wywierający nacisk wskazani zostali z nazwiska Siwek i … Jarosław Kaczyński. Skądinąd dziwne, że sprawa nie miała żadnego ciągu dalszego.
Jaromir NetzelJaromir Netzel, nieznany szerzej gdyński adwokat, 09.06.2006 mianowany został szefem PZU.
w 2001 r. został zwolniony z PKO BP, ponieważ reprezentował jednocześnie bank i wierzyciela, będąc prokurentem firmy Drob Kartel, której jako pracownik PKO BP udzielał kredytów. Zgodnie z prawem o adwokaturze nie można być zatrudnionym w jakiejkolwiek firmie, prowadząc jednocześnie praktykę adwokacką. Poza tym Spółka Drob Kartel była podejrzana o to, że posłużyła do prania brudnych pieniędzy. Według informacji „Dziennika”, prokuratura sformułowała w tej sprawie akt oskarżenia, który co prawda nie objął Netzela, ale został on wtedy zawieszony w Okręgowej Radzie Adwokackiej. Obecnie mówi się, ż Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku popełniła błąd, pomijając związek Netzela ze sprawą, co przyznaje prokurator krajowy Janusz Kaczmarek, który do niedawna był szefem gdańskiej prokuratury.
13.06.2006 – okazało się, Jaromir Netzel dostał trzy czeki od spółki Managment Finance Company, stanowiącej jedno z najważniejszych ogniw w łańcuchu firm zajmujących się wyłudzaniem i praniem pieniędzy w drugiej połowie lat 90. na Pomorzu. Pierwszy, na 200 tysięcy złotych, ma datę 30 listopada 1999 roku. Dwa pozostałe wystawiono w grudniu 1999 r. i styczniu 2000 r. na łączną kwotę 16,5 tys. zł. Managment Finance Company miała pieniądze z wyprowadzonego majątku spółki Drob-kartel. W tej właśnie sprawie toczy się obecnie proces. 29 listopada 1999 roku, na dzień przed wystawieniem czeku dla Netzela, na konto spółki wpłynęło 300 tys. marek niemieckich z firmy Hanney Ltd na wyspie Jersey. Zdaniem UOP i prokuratury pieniądze pochodziły z nielegalnego źródła. W trakcie operacji złamano też przepisy dotyczące międzynarodowych przelewów. Dlatego bank, obsługujący transakcję, zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu prania brudnych pieniędzy. Pan prezes z wdziękiem stwierdził, że „… cała kwota została przeze mnie w całości zwrócona do MFC”, więc nie ma sprawy.
16.08.2006 – wyszło na jaw, że Netzel przez blisko 30 lat współpracował z oskarżonym o wyłudzenia i podejrzewanym o pranie brudnych pieniędzy Jerzym B., współwłaścicielem firmy Drob-kartel, w której miało dochodzić do prania brudnych pieniędzy (patrz wyżej). W 1989 r. Netzel razem z Jerzym B. i ówczesnym zastępcą dyrektora Pekao w Sopocie założyli firmę. Kilka miesięcy później ten ostatni przyznał innej spółce kierowanej przez Jerzego B. 250 tys. marek kredytu. Kredytobiorca przestał jednak spłacać dług, a bank zajął jego majątek i zawiadomił prokuraturę. Śledztwo w 1993 r. zawieszono, a po ośmiu latach sprawa się przedawniła. „Rzeczpospolita”, która opisała sprawę ustaliła, że pieniądze banku wyjechały za granicę i trafiły na konto jeszcze innej firmy należącej do Jerzego B. Wróciły do Polski, m.in. dzięki pomocy obecnego prezesa PZU.
19.12.2006 – po kilku miesiącach zwłoki Komisja Nadzoru Finansowego zaakceptowała (stosunkiem głosów 4:3) na stanowisku prezesa PZU Jaromira Netzela, który nie spełnia podstawowego wymogu ustawowego, jakim jest co najmniej pięcioletni staż w kierowaniu instytucją finansową. W uzasadnieniu decyzji KNF stwierdziła, że Netzel otrzymał zgodę, bo … „nie zajmuje się bezpośrednio nadzorowaniem działalności ubezpieczeniowej”.
Tomasz Połetek, honorowy prezes Młodzieży Wszechpolskiej w Małopolsce, 13.07.2006 mianowany na przewodniczącego Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego w Krakowie, największej spółki samorządu wojewódzkiego – od kilku lat toczy się przeciwko niemu śledztwo związane z wyprowadzeniem 2,4 mln zł z Wielkopolskiego Banku Rolniczego w Kaliszu do spółek Hatrol, Rol-Hat i Polskie Finanse w Krakowie, którymi kierował. Notorycznie nie stawia się na przesłuchania, zasłaniając się złym stanem zdrowia, co – jak widać – nie przeszkadza mu pracować jako szef rady nadzorczej.
Maciej Twaróg, honorowy prezes Młodzieży Wszechpolskiej, zięć ministra …Wassermanna – jest podejrzanym w śledztwie w głośnej sprawie wyłudzenia w 2001 r. na szkodę Wielkopolskiego Banku Rolniczego 2,6 mln w imieniu osławionej spółki Rol-Hat. Sprawa była intensywnie tuszowana przez polityków LPR z Giertychem na czele.
Janusz PodciborskiJanusz Podciborski, działacz PiS z Pruszcza Gdańskiego, w poprzedniej kadencji przewodniczący rady powiatu gdańskiego – jest oskarżony o wyłudzenie kredytów, fałszowanie dokumentów i oszustwa. Grozi mu do 10 lat więzienia. Jego firma projektowa Centrum w 2002 roku – razem ze spółką PDS – rozpoczęła budowę dwóch bloków mieszkalnych w Pruszczu Gdańskim. Szybko okazało się jednak, że wykonawcy nie mają pieniędzy na inwestycję. Wówczas wspólnie z prezesem PDS Antonim Ś. postanowili wyłudzić kredyty. Podciborski m.in. dwóm podstawionym osobom wypisał fikcyjne zaświadczenia o zatrudnieniu w swoim biurze. W ten sposób mężczyźni dostali prawie 200 tys. zł z Kredyt Banku i Inwest Banku. Pieniądze trafiły na konto PDS, ale raty nie były spłacane. Prokuratorzy zarzucają też politykowi oszukanie klienta, który wpłacił 50 tys. zł i nigdy nie dostał mieszkania. W maju 2006 – oskarżonego o oszustwa działacza próbowano odwołać ze funkcji, ale radnym PO zabrakło 3 głosów; zostali zresztą oskarżeni o pieniactwo i walkę polityczną. Ostatecznie, po serii doniesień prasowych opisujących sprawę oraz inne przestępstwa afery pana P., władze PiS zdecydowały się jednak zawiesić jego członkostwo w partii.
Józef Ramlau, wojewoda kujawsko-pomorski rekomendowany przez PiS, dawny prezes wiejskiego GS-u, wspierany przez Radio Maryja – jest obiektem zainteresowania Unijnego Urzędu ds. Zwalczania Korupcji OLAF. We współpracy z polską policją skarbową prowadzi on śledztwo w sprawie dofinansowania z funduszy unijnych gospodarstwa rolnego syna wojewody. Ramlau wzbudził także kontrowersje, gdy okazało się, że postanowił mieszkać w pokoju na zapleczu swego gabinetu. 27.07.2006 – po informacjach prasowych o tych śledztwie, Ramlau został odwołany ze stanowiska.
Waldemar Nowakowski, poseł Samoobrony, wiceszef komisji śledczej do spraw banków – milionowe długi i oszukani rolnicy to dorobek zawodowy twórcy sieci Lewiatan. Nowakowski był prezesem i głównym udziałowcem Lewiatan Holding, która była właścicielem powstałej w 1989 r. spółki Lewiatan Agro Food (LAF). Spółka skupowała od rolników owoce, warzywa i mięso oraz handlowała pianką budowlaną. Do połowy 2000 r. działała bez problemu. Potem przestała płacić za towary. Jesienią 2000 r. zebrało się 30 dostawców, którym spółka LAF zalegała z pieniędzmi na łączną kwotę 1 mln 422 tys. zł. Trzy lata później przed sądami we Włocławku i Toruniu zapadły ostatnie wyroki o zapłatę. Mimo tego dostawcy nie otrzymali pieniędzy do dzisiaj.
Jerzy Milewski, mianowany 03.10.2006 przez ministra Jasiński prezesem Polskiego Holdingu Farmaceutycznego – będąc prezesem największej hurtowni farmaceutycznej Pharmag w latach 2002 – 2003 doprowadził ją do bankructwa (wierzycielom był winien ok. 150 mln zł). Od trzech lat z Pharmagiem procesuje się pomorski oddział NFZ, któremu jest winien 8 mln zł. Minister zdrowia Bolesław Piecha spokojnie oświadcza, że „… pan prezes Milewski pozbył się już udziałów w Pharmagu, a poza tym nie ma długów, więc wszystko w porządku”.
Andrzej Mokrzański, 04.10.2006 mianowany szefem warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich – w latach 2001-2005 był dyrektorem oddziału warszawskiego spółki NCC Roads Polska, filii szwedzkiego koncernu drogowego. W 2005 r. został z niej zwolniony dyscyplinarnie, chociaż przed sądem pracy doszło do zmiany kwalifikacji na „za porozumieniem stron”. Firma do dziś stawia mu zarzuty, że naraził ją na milionowe straty w wyniku nieudolności, niegospodarności i nieprawidłowości swoich działań m.in. podpisywanie umów z podwykonawcami według stawek znacznie zawyżonych w stosunku do rynkowych.
Michał Seweryński, minister szkolnictwa wyższego, do niedawna szef resortu edukacji – jest odpowiedzialny za nadużycia finansowe przy komputeryzacji szkół. Afera trafiła już do prokuratury, a zawiadomienie złożył … Roman Giertych. Według jeszcze nieoficjalnego raportu NIK, który badał komputeryzację szkół w wykonaniu urzędników ministra, skarb państwa stracił prawdopodobnie nawet 200 mln zł, bo MEN płaciło firmom informatycznym za pracownie komputerowe, które istniały tylko na papierze.
Violetta Plebanek-Sitko, 13.10.2006 mianowana w trybie nagłym przez Andrzeja Sośnierza na dyrektora dolnośląskiego oddziału NFZ na miejsce Janusza Wróbla – była do roku 2003 dyrektorką Szpitala Specjalistycznego im. Falkiewicza, w którym kontrola NIK wykazała wiele nieprawidłowości dotyczących m.in. ponoszenia nieuzasadnionych kosztów, opóźnień w wypłatach wynagrodzeń pracownikom oraz przekazywania ich składek do kasy zapomogowo-pożyczkowej, zawierania niekorzystnych dla szpitala umów i nieaktualizowania dokumentacji organizacyjno-prawnej. W wyniku kontroli NIK skierował sprawę do prokuratury, jednak z braku dowodów postępowanie umorzono. Panią dyrektor ze stanowiska w atmosferze skandalu odwołał jednak marszałek województwa dolnośląskiego. Szef NFZ tłumaczy, że do Wróbla nie miał żadnych zastrzeżeń, ale „Do tego trudnego zadania kierowania NFZ potrzebuję nowych, zaufanych ludzi – formuję po prostu nowy zespół”.
Eryk Wojciechowski, kandydat LPR i Samoobrony do Trybunału Konstytucyjnego – jest podejrzanym w aferze związanej z wyłudzeniami kilkudziesięciu milionów złotych z dawnego Banku Zachodniego w Poznaniu. Wojciechowski jest profesorem Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, UAM i KUL. W latach 90. zasiadał we władzach spółki, której – jako szef oddziału banku – udzielał kredytów. Pieniądze nigdy nie wróciły do banku. Przed sądem stanęło już kilka osób, ale wątek Wojciechowskiego został zawieszony, bo profesor nieustannie przesyła prokuraturze zwolnienia. Choruje m.in. na oskrzela, nadciśnienie, ma też problemy psychiatryczne. Jednak bierze np. systematycznie udział w obronach prac doktorskich na KUL.
Tomasz Lipiec, minister sportu – kontrola NIK w kierowanym przez Lipca w latach 2003 – 2005 Wojewódzkim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Warszawie wykazała, że na kilkudziesięciu fakturach były ślady wymazywań i przeróbek. Faktury na łączną sumę 2 mln zł opatrzone były nieczytelnymi podpisami, podobnie jak dziesiątki umów-zleceń, dotyczących zajęć sportowych. Audytorzy NIK stwierdzili, że zachodzi duże prawdopodobieństwo, że część z tych dokumentów była fikcyjna – nie ma na nich pieczątek i podpisów, a część najprawdopodobniej jest sfałszowana. Ponadto księgi rachunkowe ośrodka nie odzwierciedlały stanu faktycznego. We wnioskach z raportu stwierdza się, że doszło do naruszenia ustawy o rachunkowości. Na tej podstawie, 05.02.2007 do prokuratury trafiło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez Lipca przestępstwa narażenia miasta na kilkaset tysięcy złotych strat.
Ryszard Terlecki (pseudonim Pawka Morozow), szef krakowskiego IPN, kandydat PiS na prezydenta Krakowa – blisko współpracował w roku 1999 z biznesmenami Rafałem R. i Marianem M., aresztowanymi w związku z niekorzystnym dla miasta zakupem gruntu. W tej samej sprawie – zakupu za 5 mln. zł działki przez władze miasta – prokuratura postawiła zarzuty niegospodarności także czterem byłym wiceprezydentom, członkom PO, którzy zostali aresztowani na poczatku grudnia 2006 r. Z dokumentów Ratusza wynika, że Terlecki lobbował wtedy bardzo aktywnie za uchwałą rady miasta o przesunięciu na zakup działki 5 mln zł z funduszy przeznaczonych na inne cele, bez czego transakcja byłaby niemożliwa. Zbierał m.in. podpisy na petycji radnych w sprawie przyspieszenie głosowania nad uchwałą, z pominięciem drugiego czytania projektu.
Piotr Kownacki, mianowany 18.01.2007 przez radę nadzorczą na życzenie ministra skarbu prezesem zarządu PKN Orlen, były podwładny w NIK i zaufany człowiek Lecha Kaczyńskiego.
W 1999 r. został wiceprezesem zarządu kontrolowanego przez państwo Banku Ochrony Środowiska. Gdy 2 lata później akcjonariuszem został szwedzki bank SEB, Kownacki został wyrzucony za brak kompetencji oraz nadzoru nad działalnością podległych mu komórek, które w ciągu 2 lat wygenerowały straty netto w wysokości 38.828.000 zł.
Janusz Maksymiuk, wiceszef Samoobrony, zataił w oświadczeniu majątkowym transakcję, na której zarobił ponad 2 mln zł. Jak wyszło na jaw 06.02.2007, dwa razy sprzedał tę samą ziemię – prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo.
Tomasz Górski, poseł PiS z Poznania, w latach 1999 – 2000 wyłudzał gotówkę od firmy CLA, załatwiając kredyty na fikcyjne zakupy towarów przez podstawione osoby w sklepach meblowych należących do jego rodziny. Śledztwu w tej sprawie ukręcono łeb, ale po publikacji w dniu 07.03.2006 w „Głosie Wielkopolskim”, zostało ono wznowione.
Adam Glapiński, były członek Porozumienia Centrum, przewodniczący rady nadzorczej należącej do PLL LOT spółki „Centralwings”, mianowany 24.04.2007 również przewodniczącym rady KGHM Polska Miedź, a 03.07.2007 prezesem i dyrektorem generalnym Polkomtela.
w roku 1991 zamieszany w wątek redystrybucji pieniędzy pochodzących z afery FOZZ.
w latach 1991-1992 jako minister współpracy gospodarczej z zagranicą w rządzie Jana Olszewskiego, wprowadził koncesje na import paliw, co spowodowało silne perturbacje na rynku paliwowym, w szczególności utratę pozycji przez Ciech i wprowadzenie na polski rynek osławionej spółki J&S Energy.
Stanisław Kościuk, działacz Samoobrony, w 2006 r. kandydat tej partii na wiceministra sportu, od niedawna starszy specjalista w PFRON.
w 2002 r. jako sekretarz generalny Polskiego Związku Sportowego Głuchych, zdefraudował 300 tys. zł dotacji uzyskane przez związek z PFRON, przedstawiając fałszywe faktury. Śledztwo potwierdziło podejrzenia i sprawa trafiła do prokuratury, która przygotowuje akt oskarżenia.

Przestępstwa pospolite
Andrzej Lepper, wicepremier wolskiego rządu – skazany czterema prawomocnymi wyrokami (między innymi 08.05.2006, pierwszego dnia urzędowania jako wicepremier, został prawomocnie skazany na 1,5 roku w zawieszeniu na 5 lat oraz grzywnę 20.000 zł!), przeciwko panu premierowi toczyło się lub toczy blisko 70 procesów.
Michał Dworczyk, doradca premiera ds. polonii – w roku 2000 został prawomocnie skazany na dwa lata w zawieszeniu za nielegalne posiadanie broni (granaty, karabiny), którą trzymał w piwnicy kamienicy, w której mieszkał w Warszawie.
Anna Pałka, 25.02.2006 mianowana przez Zbigniewa Ziobro na stanowisko szefowej prokuratury apelacyjnej w Rzeszowie.
na jesieni 2005 r. przyłapana na kradzieży bielizny: z hipermarketu Leclerc – wyniosła majtki i biustonosz. Sprawie o kradzież oczywiście ukręcono łeb.
18.09.2006 – prokurator generalny niespodziewanie odwołał ze stanowiska panią Pałkę. Przy okazji wyszło na jaw, że na prośbę pani prokurator policjanci mieli tak sporządzić notatkę opisującą jej kradzież w sklepie, aby z niej nie wynikało, kogo i na czym przyłapano. W notatce policjanci wpisali więc, że doszło do „nieporozumienia przy kasie”. Sprawą zaniechania czynności służbowych przez funkcjonariuszy i poświadczenia nieprawdy zajęła się Prokuratura Okręgowa w Łodzi.
Anna Milewska, przedstawicielka Samoobrony, była działaczka SLD, 11.05.2006 desygnowana na wiceprzewodniczącą RN TVP, a 18.05.2006 wybrana do Zarządu TVP – ABW wycofało jej tzw. poświadczenie na dostęp do niejawnych informacji w spółce. Ponad rok temu Milewska wyniosła z TVP niejawne dokumenty i do dziś ich nie oddała, choć wielokrotnie była o to monitowana przez kierownictwo TVP.
Tomasz Prus, powołany w marcu 2006 r. na stanowisko doradcy szefa ABW, 25 października 1996 r. z niejakim Janem Ciećwierzem podczas wypadu w Bieszczady, w pończochach na głowach dokonali napadu na urząd pocztowy w Lutowiskach. Zostali zatrzymani przez policję i trafili do aresztu, ale dzięki interwencjom tatusia Ciećwierza (znanego adwokata) załatwiono, że był to „głupi żart po pijanemu” i sprawa została umorzona. Co ciekawe sprawę umorzono już po trzech dniach od napadu.
Marek Kotlinowski (po prawej)Marek Kotlinowski, jeden z liderów LPR, wicemarszałek sejmu, mianowany sędzią Trybunału Konstytucyjnego.
w maju 2006 r. prokuratura wszczęła przeciw niemu śledztwo w sprawie oszustwa – pan marszałek nie zwrócił zaliczki 6 tys. zł. pobranej w 2001 r. za usługę prawną, której nigdy nie wykonał ze względu na wybór na posła. Mimo wielokrotnych próśb, pism i monitów niedoszła klientka przez pięć lat nie doczekała się zwrotu długu i wreszcie straciła cierpliwość – trzy tygodnie temu zawiadomiła policję o popełnionym oszustwie.
29.05.2006 – okazało się, że gdy sprawą zajęła się prokuratura i zainteresowała prasa, pan marszałek błyskawicznie zwrócił pieniądze.
25.10.06 – wyszły na jaw niejasne interesy pana marszałka, który miał powiązania z Ryszardem Warykiewiczem, biznesmenem do dziś poszukiwanym przez swoich wspólników za gigantyczne długi – w jego imieniu p. marszałek spłacił hipotekę kamienicy (700 tys. zł). Skąd w 1999 r. miał taka kasę – nie wiadomo, w każdym razie nie ma po niej śladu w jego ówczesnych oświadczeniach majątkowych.
Róża ŻarskaRóża Żarska, sędzia Trybunału Stanu z ramienia koalicji Samo-Ligo-PiS.
ma trzy postępowania przed rzecznikiem dyscyplinarnym Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie Krzysztofem Stępińskim, dotyczące m.in. niepłacenia długów oraz poświadczenia nieprawdy. Wcześniej już niejednokrotnie była karana upomnieniami Rady.
06.09.2006 – pani Żarska ma właśnie po raz kolejny stanąć przed sądem dyscyplinarnym. Rzecznik dyscyplinarny warszawskiej adwokatury podpisał akt oskarżenia przeciwko niej, stawiając kilkanaście zarzutów naruszenia zasad etyki. Przy tylu zarzutach pani Rózi grozi nawet zawieszenie w prawie wykonywania zawodu. W związku z rozprawą wystosowała komunikat: „Informuję, że złożyłam wniosek o umorzenie postępowania, jakie rada prowadzi w mojej sprawie. [...] Jako sędzi Trybunału Stanu przysługuje mi immunitet sędziowski, wobec czego postępowanie w mojej sprawie powinno zostać umorzone z mocy prawa”.
Albert Śledzianowski, w poprzedniej kadencji szef klubu radnych PiS w Sopocie – jeszcze jako student politologii został we wrześniu 2000 roku skazany prawomocnym wyrokiem za podrobienie podpisów na umowach o przystąpieniu do funduszu emerytalnego Norwich Union, którego był agentem. Pod pretekstem załatwienia pracy wydobył od trzech studentek dane osobowe i sfałszował ich podpisy na formularzach zgłoszeniowych. O popełnieniu przestępstwa prokuraturę zawiadomił Norwich Union. Choć w trakcie procesu Śledzianowski przyznał się do winy i sam zaproponował karę (grzywna), to obecnie twierdzi, że „wyrok zapadł zaocznie bez jego wiedzy, albo jest to … prowokacja ze strony przeciwników politycznych z Platformy Obywatelskiej”.
Jan Butmankiewicz, 29.06.2006 wybrany przez KRRiTV na członka rady Radia Opole, szef Samoobrony w Opolu – jest oskarżony o fałszowanie podpisów na liście osób popierających go jako kandydata do Senatu w wyborach 2005 r. (śledztwo w toku).
Marek SurmaczMarek Surmacz, mianowany 25.08.2006 wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji
w 2000 r gorzowski sąd okręgowy uznał go winnym zniesławienia i wielokrotnego publicznego pomawiania o układy korupcyjne radnej Grażyny Wojciechowskiej i skazał go na karę grzywny, którą Surmacz zapłacił ponad pół roku później. Natychmiast po orzeczeniu wyroku stracił mandat radnego miasta Gorzowa.
na panu wiceministrze ciążą również zarzuty, że spowodował kolizję samochodową i uciekł z miejsca zdarzenia, a zatrzymali go dopiero poszkodowani.
jako szef gorzowskiej drogówki zwrócił też bezprawnie swoim znajomym trzy prawa jazdy, wcześniej zatrzymane przez policjantów. Jedno z tych praw jazdy zabrano za jazdę po pijanemu. Prokuratura wszczęła postępowanie w tej sprawie. Jednak jak się dowiedzieli reporterzy RMF, śledztwo przekazano do Warszawy, gdzie w dziwnych okolicznościach sprawa zniknęła.
Jacek Wachowicz, w poprzedniej kadencji szef rady Pragi Północ z rekomendacji PiS – wynajmuje lokal użytkowy przy ul. Ząbkowskiej. Pomimo, że zalega z opłatami i jest winien gminie już 17 tys. zł, to nie ma mowy o wypowiedzeniu mu najmu lub jakichkolwiek innych krokach w kierunku odzyskania przez gminę długu.
Mahmed Totongi, lekarz, kandydat Samoobrony do pomorskiego sejmiku, prywatnie masażysta pani Hojarskiej – w 1999 roku jako lekarz pogotowia okradł zwłoki mężczyzny, który zmarł w jego karetce. Pan doktor po śmierci mężczyzny wyciągnął z jego ubrania portfel z 750 zł, z których po 100 zł wręczył sanitariuszowi i pielęgniarce, a resztę zatrzymał dla siebie. Jeszcze w 1999 r. cała trójka została skazana – pan doktor na dwa lata w zawieszeniu na 5 lat i 5 tys. zł grzywny.
Józef Burdziak, nauczyciel z Tarnowskich Gór, kandydat PiS na starostę – jako radny poprzedniej kadencji był oskarżony o wynoszenie z urzędu poufnych dokumentów – kosztorysów związanych z budową jednego z rond w mieście. W styczniu tego roku został za to skazany – wyrok jest prawomocny.
Stanisław Misztal, kandydat Samoobrony do sejmiku województwa lubelskiego – jesienią 2005 został oskarżony przez zamojską prokuraturę o fałszowanie recept i wyłudzenie refundacji z kasy Narodowego Funduszu Zdrowia. Na ślad nieprawidłowości w gabinecie okulisty wpadli lubelscy policjanci kontrolujący apteki. Ich uwagę zwróciły recepty na zakup leku używanego m.in. przez sportowców jako środek dopingujący. Wszystkie wystawiał Misztal, a kontrolerzy z NFZ zakwestionowali w sumie 88 wystawionych przez niego recept. Sprawa sądowa toczy się do dziś (połowa grudnia 2006), bo Misztal nie pojawia się na rozprawach i stosuje różne inne sztuczki.
Janina Jach, kandydatka PiS na radną w Poznaniu – ma sprawę sądową o to, że jako dyrektorka przedszkola nr 144 na Osiedlu Czecha ukradła wspólnie z córką pieniądze przedszkola
Eugeniusz Owczarczyk, sołtys podłosickiej wsi Świniarów, kandydat PiS na radnego w powiecie łosickim – kilkakrotnie wchodził w kolizję z prawem na okoliczność nielegalnego handlu alkoholem. M.in. w grudniu 2001 r. sąd grodzki w Siedlcach skazał go za to na karę grzywny i nakazał konfiskatę ponad 50 butelek alkoholu. Sąd stwierdził, że Owczarczyk „posiadał alkohol bez znaków akcyzy w ilościach wskazujących na przeznaczenie do działalności gospodarczej”.
Stefan Szańkowski, były wiceburmistrz Łosic, starosta łosicki, a przez ostatnie cztery lata kierownik siedleckiej delegatury urzędu marszałkowskiego, kandydat PiS na radnego w powiecie łosickim – w październiku 2001 r. odpowiadał przed sądem za fałszowanie dokumentów. Chodziło o wnioski o przyznanie nagród pracownikom samorządu. Kontrolerzy Regionalnej Izby Obrachunkowej uznali za niedopuszczalne, by samorządowcy sami sobie przyznawali nagrody. Szańkowski uznał, że skoro pieniądze zostały już wypłacone, trzeba sfabrykować podkładki z wcześniejszymi datami. Rozpatrująca sprawę sędzia Iwona Karasek nie miała wątpliwości – dowody fałszerstwa były ewidentne. Jednak na wniosek prokuratora podkreślającego „nieznaczne społeczne niebezpieczeństwo czynu” oraz „nieposzlakowaną opinię” b. starosty sędzia zgodziła się warunkowo umorzyć sprawę na rok.
Piotr Strzała, kandydat Samoobrony do toruńskiej rady miasta – jest prawomocnie skazany za oszustwo i sfałszowanie podpisu.
Marek Sadowski, wyższy urzędnik prokuratury krajowej – w 1995 roku spowodował wypadek, w którym ciężko ranna została Janina Pachniak. Jako sędzia, a następnie jako minister sprawiedliwości, pan Sadowski zasłaniał się immunitetem, co wywołało głębokie oburzenie ówczesnej opozycji, a szczególnie PiS. Dopiero w 2006 r. Sadowski został uznany za winnego spowodowania wypadku i skazany prawomocnie na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu. Sąd orzekł też 100 tys. złotych odszkodowania dla Janiny Pachniak, rannej w wypadku, których Sadowski do dzisiaj nie zapłacił. Obecnie nie przeszkadza to nikomu.
Artur Piłka, doradca prezydenta do spraw sportu – 08.07.2007 został zatrzymany przez policję w związku ze sprawą wprowadzania do obrotu środków odurzających.

Korupcja, konflikt interesów
Przemysław Edgar Gosiewski, czołowy ideolog PiS, minister w Kancelarii Premiera – na krótko przed wyborami 2001 r. dostał od SKOK wysoką pożyczkę, której raty były wyższe niż jego ówczesne dochody. Niedługo po wyborach pan poseł przeprowadził w sejmie korzystną dla tej instytucji ustawę o SKOK-ach. Indagowany przez dziennikarza Mariusz Kamiński, nie wiedząc, o kim mowa, bez namysłu zadeklarował, że sprawa kwalifikuje się do CBA.
Ludwik Dorn, minister spraw wewnętrznych i administracji
nie zgłosił w przewidzianym prawem jednomiesięcznym termninie, że ma zarejestrowaną działalność gospodarczą („zapomniał”). „Rzeczpospolita” zwróciła się w tej sprawie do pełnomocnika rządu do spraw przygotowania programu zwalczania nadużyć w administracji publicznej, Mariusza Kamińskiego (późniejszego szefa CBA), nie ujawniając, że chodzi o Dorna. Kamiński podkreślił, że każdy parlamentarzysta powinien ujawnić w oświadczeniu majątkowym posiadanie firmy. Podobnego zdania jest szef Sejmowej Komisji Etyki, który zaznaczył, że komisja może zająć się sprawą, jeśli tylko dowie się o jej istnieniu.
13.12.05 – Dorn deklaruje, że wytoczy „Rzeczypospolitej” proces za nazwanie go przedsiębiorcą.
14.12.05 – „Rzeczpospolita” publikuje kopię dokumentu wystawionego przez Biuro Działalności Gospodarczej Urzędu Miasta Warszawy, wydanego 2 listopada 2005 r., w którym znajduje się zdanie: „[...] zaświadcza się, że przedsiębiorca Pan(i) Ludwik Dorn (tu adres) jest wpisany do ewidencji działalności gospodarczej (…) pod numerem 81151.”
koniec stycznia 2007 r. – w ewidencji urzędu wpis o działalności Dorna w dalszym ciągu widnieje.
Andrzej Mikosz, od listopada 2005 r. minister skarbu.
do ostatniej chwili przed mianowaniem doradzał firmie Sanitas jako inwestorowi chętnemu do kupna Jelfy (znanej później na okoliczność afery z corhydronem). Dwa tygodnie po jego mianowaniu, ministerstwo pod wodzą Mikosza podjęło decyzję o wyborze inwestora. Wybrano Sanitas, którego wartość była wielokrotnie niższa od Jelfy. Kiedy podejmowano tę decyzję, to minister – jak z wdziękiem oświadczył – „wyszedł z pokoju”.
09.01.2006 – wyszło na jaw, że minister Mikosz w 2002 r. pożyczył (formalnie – jego żona) 300.000 dolarów matce gracza giełdowego Witolda W., którym od lat interesują się organa ścigania na okoliczność nielegalnych transakcji na giełdzie oraz prania brudnych pieniędzy.
11.01.2006 – pod naciskiem publikacji prasowych pan minister podał się do dymisji, która została łaskawie przyjęta przez premiera Marcinkiewicza.
Mariusz Deckert, członek Rady Politycznej PiS, prezes Radia Lublin
Jest oskarżony o próbę przekupienia radnego Ligi Polskich Rodzin. Według ustaleń Prokuratury Okręgowej, w czerwcu 2005 r., Deckert w zamian za pośrednictwo w uzyskaniu poparcia lub niebranie udziału w konkretnej sesji rady miasta przez radnego Mieczysława Rybę z LPR, oferował związanej z Ligą fundacji Servire Veritati ok. 100 tys. zł. Chciał w ten sposób przekonać radnych LPR do poparcia zmian w planie zagospodarowania przestrzennego lubelskiego osiedla Górki, dla umożliwienia właścicielowi terenu – kieleckiej spółce Echo Investment – postawienia kolejnego w mieście hipermarketu. Prokuratura zdecydowała się skierować akt oskarżenia do sądu.
02.07.2007 – za propozycję łapówki dla działacza LPR, wyrokiem sądu w Lublinie pan Mariusz skazany został na dwa lata więzienia w zawieszeniu na trzy, 10 tys. zł grzywny i roczny zakaz sprawowania stanowisk w administracji rządowej.
Jerzy Lejk, mianowany 26.01.2006 prezesem warszawskiego metra – w latach 1995-99 był wiceprezydentem miasta z rekomendacji SLD. Lejk to jedna z czołowych postaci niesławnej samorządowej koalicji SLD-UW (potem SLD-PO). Odpowiadał m.in. za komunikację i dlatego negocjował podpisaną w 1998 r. dotyczącą parkomatów umowę z WaParkiem. Miała ona zapewnić sprawne funkcjonowanie wprowadzonego wtedy systemu płatnego parkowania. Okazało się jednak, że podział zysków wynegocjowano tak, że przez dwa lata tylko 30 proc. pieniędzy z parkomatów trafiało do budżetu Warszawy, a aż 70 proc. do kasy WaParku. Z tej umowy ratusz wycofał się dopiero za prezydentury w Warszawie Lecha Kaczyńskiego. Za rządów Lejka odpowiedzialnego w latach 90. za transport miejski, rodził się tak zaciekle zwalczany przez PiS „układ warszawski”: dwie firmy WPRD i MPRD dzieliły się zamówieniami na budowę i remonty ulic. Normą stały się aneksy do umów, które niebotycznie podnosiły koszty robót.
Alina Gut, kandydatka Samoobrony, głosami PiS wybrana 26.01.2006 do Krajowej Rady Sądownictwa – sądzona za łapówkarstwo, w połowie lat 90. wplątała się w aferę z nielegalnym sprowadzaniem samochodów z zagranicy: pojazdy, które miały być darowiznami dla lubelskich parafii, zwolnione z podatku trafiały w prywatne ręce. Pani Gut zaproponowała jednemu z aferzystów pomoc w wykaraskaniu się z kłopotów. W zamian dostała chiński dywan wart wówczas 3 tys. zł oraz przysługę w postaci wymalowania domu. Trafiła wtedy na dwa tygodnie do aresztu, wyszła za poręczeniem majątkowym. Sąd w 1998 roku warunkowo umorzył sprawę. Stwierdził, że wina i społeczna szkodliwość czynu nie są znaczne, ale okoliczności jego popełnienia nie budzą wątpliwości. Po doniesieniach prasowych, w połowie lutego podała się do dymisji.
Andrzej Urbański
Andrzej Urbański i Mały KsiążeAndrzej Urbański, były szef kancelarii prezydenta, 03.04.2007 mianowany przez Radę Nadzorczą na prezesa zarządu TVP
04.04.2006 – Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie przetargu na wagony warszawskiej Szybkiej Kolei Miejskiej – za 55 mln miasto kupiło je na początku 2005 roku. Według posiadanych przez prokuraturę informacji przetarg był ustawiony, a za jego organizację odpowiadał w warszawskim ratuszu ówczesny wiceprezydent stolicy Andrzej Urbański. Przez zwykły zbieg okoliczności tylko jedna firma mogła spełnić wymagania przetargowe, bo dostawcom na przedstawienie projektu dano tylko miesiąc od podpisania umowy, a na zakończenie dostaw – niespełna rok. W przetargu wystartowały więc tylko ZNTK z Nowego Sącza (obecnie Newag) i oczywiście wygrały. Okazało się bowiem, że przypadkiem miały już gotowy projekt, bardzo zbliżony do wyśrubowanych wymagań określonych w przetargu. Również przypadkiem ZNTK należą do Zbigniewa Jakubasa, mocno zakolegowanego z Urbańskim jeszcze z czasów jego pracy w „Życiu Warszawy” przed 2000 rokiem. Co również ciekawe, ZNTK na potrzeby kontraktu kupiły od SKM Trójmiasto zrujnowane pociągi z lat 60., wycofane z użytku, a część z nich była spalona. Trójmiasto uznało, że ich remont będzie nieopłacalny, a poza tym nie gwarantują bezpieczeństwa.
02.06.2006 – okazało się też, że Urbański robił biznesy z działaczem SLD Ryszardem Nawratem. W 1998 r. stworzyli oni spółkę Kalejdoskop – Nowa Korporacja. Urbański twierdzi, że pozbył się udziałów w spółce w 2001 r., ale w KRS spółka Kalejdoskop nadal figuruje jako firma Urbańskiego i Nawrata, a sam Urbański wciąż wymieniamy jest jako prezes. Ustawa antykorupcyjna bezwzględnie zakazuje urzędnikom posiadania udziałów w firmach i zasiadania w ich władzach. W wyniku publikacji prasowych minister podał się do dymisji.
10.10.2006 – Pan Urbański wrócił do Kancelarii Małego Księcia i został jego doradcą. Jak powiedział mediom obecny szef Kancelarii Aleksander Szczygło „Urbański już zapłacił za swoje błędy 3-miesięcznym rozstaniem z pałacem”.
11.10.2006 – tak się ciekawie złożyło, że niespodziewanie prokuratura po sześciomiesięcznym śledztwie umorzyła postępowanie dotyczące zakupu przez miasto pociągów Szybkiej Kolei Miejskiej. Śledczy stwierdzili, że co prawda „producenci mieli informacje o przetargu jeszcze przed jego ogłoszeniem, ale były one bardzo ogólne”. Ponadto stwierdzono kilka nieprawidłowości proceduralnych, ale nie ma dowodów na to, że przetarg był ustawiony pod firmę Zbigniewa Jakubasa. Prokuratura stwierdziła jednak, że wszystko to „nie miało jednak poważnego znaczenia”.
Maciej Łopiński, rzecznik prezydenta RP
Będąc w latach 2002 – 2005 prezesem gdańskiej spółki Pomerania (spółka-córka Agencji Rozwoju Pomorza), jako jednoosobowa firma zawarł z kierowaną przez siebie spółką umowę na usługi zarządzania. Łopiński zarejestrował w urzędzie miasta działalność gospodarczą pod firmą „Doza” krótko przed objęciem funkcji prezesa. Jako „Doza” podpisał z Pomeranią umowę o „świadczeniu usług zarządzania”. Za te usługi spółka zapłaciła mu w samym 2005 r. trzy razy tyle co za prezesowanie – 168 tys. zł. Minister wpisał tę kwotę w oświadczeniu majątkowym jako dochód z „działalności wykonywanej osobiście” (informacje dostępne są w oświadczeniu majątkowym ministra na stronach kancelarii prezydenta). Gdy marszałek województwa pomorskiego Jan Kozłowski zażądał od Pomeranii umów z „Dozą”, prawnik samorządowej spółki odmówił, dowodząc, że zarobki byłego prezesa nie są informacją publiczną. „Gdyby wszyscy prezesi spółek publicznych skorzystali z tego patentu, to całą ustawę można by wyrzucić do kosza. Jeśli ktoś wymyślił sposób na obejście ustawy kominowej, to ja natychmiast wniosę poprawkę do tej ustawy” – zadeklarował poseł PiS Krzysztof Tchórzewski, w czasach AWS pomysłodawca ustawy kominowej, nie wiedząc zresztą o kim mowa. Dowiedziawszy się, że chodzi o ministra Łapińskiego, zaczął się wycofywać i rozmydlać problem.
23.07.2007 – na dowód pełnego przestrzegania przez PiS „warunków dobrego rządzenia”, sformułowanych 19.07.2007 przez Wielkiego Brata w liście do LiS-u, Maciej Łopiński został mianowany na stanowisko szefa gabinetu prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nominacja ta jest jaskrą ilustracją tezy, że w procesach odnowy nie ma świętych krów, a Partia niezwykle poważnie traktuje swoje zobowiązania i nowe rozdanie oczyszczania szeregów władzy rozpoczyna od własnych szeregów.
Paweł Szałamacha, wiceminister skarbu – 08.06.2006 okazało się, że posiada – zgodnie z oświadczeniem majątkowym zamieszczonym na internetowej stronie resortu – 981 akcji Polskiej Grupy Farmaceutycznej, notowanego na giełdzie dystrybutora leków, który ma 20-procentowy udział w rynku. Oczywiście minister powinien zrezygnować z akcji – niezależnie bowiem od jego dobrej woli, zawsze może istnieć prawdopodobieństwo, że prędzej czy później będzie decydował lub posiadał niedostępną innym wiedzę o firmie, w której ma udziały. Minister odpowiada: „Zgodnie z prawem minister nie może posiadać powyżej 10 proc. akcji, tak więc posiadanie akcji PGF jest zgodne z prawem”. Jego zdaniem nie występuje więc żaden konflikt interesów.
Kazimierz Marcinkiewicz, były premier – jako komisarz Warszawy wydzierżawił na niekorzystnych warunkach warszawskie korty Legii stowarzyszeniu, któremu szefuje Jerzy Hertel, jeden z bohaterów tzw. afery mostowej i – tylko przez dziwny zbieg okoliczności – mąż wydalonej z Platformy Obywatelskiej Małgorzaty Ławniczak-Hertel, radnej blisko współpracującej z PiS. Okazało się się, że rządzony przez Kazimierza Marcinkiewicza ratusz wydzierżawił stowarzyszeniu Hertla bez przetargu 12,4 tys. m kw. kortów Legii na 12 lat za 4,7 tys. zł miesięcznie (0,38 zł za m kw). Teren obejmuje 8 kortów z trybunami w centrum Warszawy. Umowa daje stowarzyszeniu prawo do pobierania opłat z biletów, reklam, wynajmu kortów i szkoleń. Choć miasto oddało korty w długoterminową dzierżawę, to przygotowany przez ekipę Marcinkiewicza budżet Warszawy na rok 2007 przez zbieg okoliczności przewiduje, że z kasy ratusza na naprawę kortów i nowe trybuny popłynie 12 mln zł. Również tylko zwykłym zbiegiem okoliczności umowę dzierżawy podpisano 24 listopada 2006 r., a więc w ostatnim dniu roboczym przed drugą II turą wyborów na prezydenta Warszawy.
Krzysztof Putra, obecny wicemarszałek Senatu z ramienia PiS, w dniu 28 września 2001 r. w Hryniewiczach, gdzie miała powstać nieczynna do dziś oczyszczalnia odcieku, podpisał protokół odbioru końcowego inwestycji. W protokole wyraźnie zapisano, że odebrany obiekt „nie posiada wad trwałych, niedających się usunąć”. W dokumencie można także przeczytać, że „[...] oczyszczalnia odcieków jest wykonana i znajduje się w fazie rozruchu technologicznego. [...] Przekazanie końcowe zamawiającemu i użytkownikowi nastąpi po zakończeniu rozruchu”. Putra był prezesem miejskiej spółki Lech, która miała przejąć użytkowanie oczyszczalni. W dniu odbioru oczyszczalnia nie była w trakcie rozruchu, nie działała i nie działa do dzisiaj, mimo że władze Białegostoku zapłaciły wykonawcy (spółka Arka Konsorcjum S.A. z Poznania) 4 mln zł. Dokument został podpisany tylko po to, by Bank Ochrony Środowiska mógł uruchomić ostatnią transzę kredytu dla Arki (w wysokości 1,4 mln zł), którą można było wypłacić najpóźniej do 30 września. Protokół opisywał więc fikcję, a wszyscy, którzy go parafowali, potwierdzili nieprawdę.
14.05.2007 – mimo zaproszeń pan marszałek nie zaszczycił posiedzenia komisji rady miejskiej Białegostoku, badającej sprawę Zakładu Utylizacji Odpadów Komunalnych w Hryniewiczach. Putra poinformował komisję, że najbliższe wolne terminy w jego kalendarzu to 4, 11 i 18 czerwca i w jednym z nich może porozmawiać z radnymi.
Marek Kozłowski, ówczesny wiceprezydent Białegostoku, kandydat PiS na prezydenta Białegostoku w wyborach 2002 r., ostatnio jeden z poważniejszych kandydatów na stanowisko wojewody podlaskiego, wspierany przez dwóch urzędników miejskich również podpisał protokół odbioru oczyszczalni odcieku, poświadczając tym samym nieprawdę.
20.05.2007 – Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie formalnie przedstawiła panu Kozłowskiemu zarzuty niedopełnienia obowiązków oraz narażenia miasta na straty wielkich rozmiarów.
Antoni Macierewicz, wybitny Wolak, likwidator WSI i szef kontrwywiadu wojskowego.
Jak wynika z akt rejestrowych w Krajowym Rejestrze Sądowym, pan Antoni jest prezesem i właścicielem blisko 28% udziałów założonej przez siebie w 1995 r. spółki „Dziedzictwo Polskie”, wydawcy narodowo-katolickiego pisma „Głos”. Ustawa antykorupcyjna zabrania osobom pełniącym kierownicze stanowiska państwowe zasiadania we władzach spółek i posiadania więcej niż 10% ich udziałów. Za złamanie ustawy grozi dymisja.
Ryszard Lewandowski, Zastępca Prezydenta Miasta Przemyśla, członek PiS.
20.07.2007 – sąd rejonowy w Przemyślu podjął decyzję o aresztowaniu pana prezydenta na 3 miesiące, po postawieniu mu przez przemyską prokuraturę okręgową zarzutów dotyczących korupcji przy pośrednictwie w załatwianiu pracy w Straży Granicznej.
Michał Borowski, naczelny architekt miasta stołecznego Warszawy i jeden z najbardziej zaufanych ludzi za czasów prezydentury w tym mieście Lecha Kaczyńskiego, odwołany ze stanowiska w pierwszych dniach urzędowania Hanny Gronkiewicz-Waltz.
w okresie pracy w Ratuszu zasłynął wieloma nieudanymi przetargami oraz kontrowersyjnymi decyzjami, jak na przykład wydanie pozwolenie na zabudowę apartamentowcami dawnego stadionu Olimpii, a potem przesunięcie planowanej drugiej linii metra tak, by znalazła się w pobliżu tego osiedla.
zamieszany w podejrzane powiązania korupcyjne z firmą Ghelamco, której wydał pozwolenie na budowę biurowca przy Pięknej i Kruczej, a której spółka córka kupiła później od Borowskiego jako osoby fizycznej kamienicę przy Foksal.

Prywata i wykorzystywanie stanowisk
Ryszard Bender, od listopada 2005 r. senator LPR – w lipcu 1994 r. w atmosferze skandalu, ustąpił ze stanowiska przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, gdy okazało się, że odbył kilka podróży do egzotycznych krajów, zafundowanych przez stacje telewizyjne ubiegające się o koncesje na nadawanie programu.
Tomasz Lipiec, minister sportu
W 2005 roku pan minister jako Dyrektor Warszawskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji zatrudnił Małgorzatę M., podpisując z nią umowy, które nie precyzowały jej obowiązków w Ośrodku, ale zapewniały wynagrodzenie prawie 1900 złotych brutto. Byli współpracownicy Lipca zeznają, że Małgorzata M. nigdy nie pracowała w Ośrodku, a przebywała w domu Lipca w Wesołej i zajmowała się jego dziećmi. Do tej pracy zawoził ją służbowym samochodem kierowca dyrektora Lipca, który rano woził szefa do pracy, a później jechał pod dom M. i odwoził ją do Wesołej. Zdarzało się też, że kierowca woził panią M. z dziećmi Lipca do przychodni lekarskiej.
10 i 11.05.2006 – pan minister urządził sobie urodziny w eleganckiej restauracji Villa Park w Wesołej pod Warszawą, które opłacił służbową kartą ministerstwa sportu (1087 zł i 2318 zł).
25.09.2006 – po doniesieniach prasowych („Rzeczpospolita”) na temat urodzin ministra i jego przekonujących wyjaśnieniach, że bawił w lokalu służbowo, ministerstwo sportu wydało oświadczenie, w którym poinformowało, że „Minister Sportu dokonał w dn. 25.09.2006 roku, zwrotu wymienionej w artykule kwoty na kartę służbową resortu”.
Hanna Wujkowska, doradczyni premiera Marcinkiewicza ds. rodziny – w październiku 2004 roku została zwolniona dyscyplinarnie przez burmistrza Zielonki ze stanowiska dyrektorki ZOZ z powodu „świadczenia pracy poza wiedzą burmistrza w innych miejscach niż ZOZ, w godzinach pracy ZOZ w Zielonce oraz nieprawidłowości przy wypłacaniu samej sobie comiesięcznej premii”. Mówiąc prościej zwolniono ją za podpisywanie listy i wychodzenie do pracy w prywatnej lecznicy oraz przyznawanie samej sobie wysokich premii. 13.03.2007 ponownie została doradcą, tym razem wicepremiera Giertycha i członkiem jego gabinetu politycznego.
Ewa Stryczyńska, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, powołana przez Małego Księcia do Krajowej Rady Sądownictwa – we wrześniu 2001 r. spowodowała w Poznaniu wypadek, w którym ranne zostały cztery osoby. Oczywiście uniknęła kary, bo chronił ją immunitet, z którego nie chciała zrezygnować. Zgodnie z Konstytucją, Krajowa Rada Sądownictwa ma strzec niezawisłości sędziów i pilnować, czy przestrzegają zasad etycznych.
Janusz Kochanowski, kandydat PiS, wybrany 26.01.2006 na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich, wcześniej kandydat PiS na eurodeputowanego.
pełniąc za czasów rządu Mazowieckiego funkcję konsula RP w Londynie, posłał syna do ekskluzywnej szkoły francuskojęzycznej, a potem przez wiele lat prowadził spór sądowy z Państwem Polskim o zapłatę czesnego za pobyt dziecka w tej szkole. Ten spór przegrał dopiero przed Sądem Najwyższym.
27.07.2006 został członkiem Rady Fundacji PZU. Indagowany na okoliczność możliwego konfliktu interesów (dla wielu osób pokrzywdzonych przez firmy ubezpieczeniowe, biuro Rzecznika Praw Obywatelskich jest ostatnią deską ratunku w staraniach o wypłacenie odszkodowania), rzecznik grzmi o atakach politycznych.
19.08.2006 – po intensywnych krytycznych komentarzach pan Kochanowski zdecydował się jednakowoż zrezygnować z funkcji w Radzie.
Ewa Żydowicz-Mucha, dyrektorka Szpitala Bielańskiego w Warszawie, która miała z warszawskim ratuszem umowę o pracę do końca września 2005 r., już po wyborach parlamentarnych dostała jej przedłużenie na czas nieokreślony. Miało to na celu zablokowanie miejsca Balickiemu, który skończył urlop bezpłatny, a wcześniej kandydował w wyborach na prezydenta Warszawy przeciwko Kaczyńskiemu. Zupełnie nie zaszkodziło jej karierze odkrycie, że przez wiele miesięcy wymieniała się usługami konsultingowymi z dyrektorem innego miejskiego szpitala. Dyrektor szpitala przy Grenadierów radził pani dyrektor Bielańskiego, jak zarządzać jej placówką, a dyrektor Bielańskiego odwdzięczała mu się radami, jak zarządzać jego placówką. Wszystko to za jedyne 2,5 tys. zł miesięcznie.
Aldona Kostrzewa, od 03.04.2006 była zastępcą Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi, z rekomendacji PiS.
w 2003 r. była zamieszana w zatuszowanie sprawy brzezińskiego radnego i dyrektora miejscowego szpitala Jana Krakowiaka. Pan radny 6 czerwca 2003 roku uderzył po pijanemu samochodem w przydrożny znak drogowy, a w alkomat dmuchała podstawiona osoba. Biuro Spraw Wewnętrznych KGP już od 2003 r. miało sygnały o tym, że sprawa mogła być ukręcona przy udziale pani komendant (wtedy była szefową Komendy Miejskiej policji w Łodzi).
10.11.2006 – pani komendant została zatrzymana przez Biuro Spraw Wewnętrznych KGP i odwołana ze stanowiska przez Komendanta Głównego policji. Nagle okazało się, że za współudział w mataczeniu grozi jej 10 lat więzienia. Jak wcześniej opozycja zwracała uwagę na kontrowersyjność tej nominacji, to oczywiście wyzwana została od komuchów, układów, agentów itd.
25.06.2007 – prokuratura okręgowa w Łodzi skierowała do łódzkiego sądu rejonowego akt oskarżenia przeciwko pani komendant.
Michał Jagodziński, 28.06.2006 mianowany prezesem Radia PIK, pełnił już tę funkcję do 2000 roku – za rządów Buzka odszedł ze stanowiska w atmosferze skandalu związanego z odprawami, jakie przyznał sobie i pobrał zarząd (po 400 tys. zł na osobę).
Jędrzej Jędrzych, poseł PiS – według oświadczenia majątkowego posła, od początku kadencji do końca kwietnia 2006 r. otrzymał on z kasy TUW SKOK i TU SKOK Życie SA ponad 160 tys. zł, a więc trzykrotnie więcej niż jego dochody poselskie. Poseł Jędrych jest posłem zawodowym i poza dietą oraz dochodami z sejmiku wojewódzkiego otrzymuje też stałe wynagrodzenie poselskie, co jest rażąco sprzeczne z prawem. Poseł działa też jak zawodowy lobbysta: przychodzi na posiedzenie komisji, której nie jest członkiem, i namawia posłów do rozwiązań korzystnych dla firmy, która mu płaci, a to z kolei klasyczne złamanie prawa o lobbingu. Wniosek PO o zbadanie sprawy przez prokuraturę, Centralne Biuro Antykorupcyjne i ewentualnie przez bankową komisję śledczą oczywiście okrzyknięty został przez posłów PiS jako obrona układu.
Janusz Kaczmarek, prokurator krajowy, prawa ręka ministra Ziobro.
2004 r. – syn tego czołowego tropiciela afer miał za mało punktów z egzaminu, ale dostał się na Wydział Prawa Uniwersytetu Gdańskiego dzięki pozycji ojca. Wynika to z odtajnionej na skutek dwóch rozpraw sądowych listy 68 osób przyjętych na wydział prawa z odwołań. W 2004 r. Gazeta Wyborcza ujawniła, że co najmniej w kilku przypadkach „odwołanie” oznaczało protekcję. Listy polecające konkretnych kandydatów, których odwołania trzeba uwzględnić, napisali do władz uczelni m.in. prezes sądu okręgowego i dziekan rady adwokackiej. Dzięki ich pismom przyjęto na studia dwójkę dzieci sędziów, córkę prokuratora okręgowego oraz kilkoro pociech z rodzin adwokackich. Nie dostały się natomiast osoby, które zdobyły na egzaminie więcej punktów niż synowie i córy prawników. Rektor UG Andrzej Ceynowa, którego córka dostała się na prawo z odwołania rok wcześniej, zasłonił się ustawą o ochronie danych osobowych i nie chciał opublikować listy wszystkich osób przyjętych z odwołań. Po blisko 2 latach decyzją NSA lista została odtajniona. Jak afera ujrzała światło dzienne pod koniec 2004 r., to PiS kipiał z oburzenia i wielkim głosem domagał się wyciągnięcia konsekwencji. Teraz zaległa głucha cisza.
08.02.2007 – Janusz Kaczmarek mianowany został przez prezydenta ministrem spraw wewnętrznych i administracji w miejsce Ludwika Dorna
Krzysztof Woźniak, wiceszef małopolskiego klubu PiS – we wrześniu 2006 r. wybrał się w 11-dniową delegację samochodem na Kretę. Do Grecji pojechał na jednodniową konferencję. Na zakup benzyny – w celu pokonania 4355 km z Krakowa do Heraklionu i z powrotem – pobrał z publicznej kasy 3470 zł. Nocował kolejno na Węgrzech, w Serbii, Macedonii i Grecji. Na hotele i diety dostał od urzędu marszałkowskiego 1098,50 euro, a na prom na Kretę kolejne 486 euro. W sumie wyjazd wiceprzewodniczącego PiS kosztował małopolskiego podatnika blisko 10 tys. zł. Po cóż to pan radny PiS wybrał się w 11-dniową podróż samochodem na Kretę? Żeby uczestniczyć w jednodniowym seminarium „Marki regionalne jako narzędzie promocji produktów regionalnych”, organizowanym przez Zrzeszenie Regionów Europy i posłuchać referatu o produktach regionalnych Małopolski, który wygłaszał … jego kolega z sejmiku, radny Andrzej Kurz. Ten ostatni poleciał samolotem za czterokrotnie mniejsze pieniądze. Woźniakowi zgodę na wyjazd samochodem do Grecji, nie zważając na koszty, podpisał jego partyjny kolega Witold Kozłowski, przewodniczący sejmiku z ramienia PiS. 06.10.2006 – po publikacjach prasowych pan radny ogłosił, że zrzeka się 8 z 10 tys. zł zwrotu kosztów samochodowej delegacji na Kretę. W rozmowie z dziennikarzem radny zasmucił się, że „Jeśli urząd marszałkowski pokryje tylko 2 tys. zł kosztów mojej podróży, to ja będę musiał dopłacić do tego wyjazdu jakieś 3 lub 4 tys. zł z własnej kieszeni”.
Marek Surmacz, wiceminister spraw wewnętrznych:
30.11.2006 – pan minister wysłał policjantów z komisariatu dworcowego po hamburgery dla podróżującej pociągiem koleżanki z rządu, wiceminister pracy Elżbiety Rafalskiej. Policjanci z wałówką czekali na głodną Rafalską na peronie.
27.12.2006 – „Zwróciłem wiceministrowi Surmaczowi uwagę na nieroztropność jego postępowania, to wystarczy” – powiedział wicepremier, szef MSWiA Ludwik Dorn.
Tomasz Serafin, dyrektor departamentu bezpieczeństwa publicznego MSWiA, w nocy z 1 na 2 grudnia 2006, policjantom z zaprzyjaźnionego komisariatu policji na Dworcu Centralnym w Warszawie, kazał się odwieźć do domu w Siedlcach. Pan dyrektor bawił się do 1:00 na imprezie andrzejkowej w klubie „Muza” na ul. Chmielnej i był mocno wstawiony. W drodze powrotnej z Siedlc dwoje policjantów, którzy go odwieżli zginęło w wypadku.
17.01.2007 – Warszawska prokuratura okręgowa postawiła Tomaszowi Serafinowi zarzut nakłaniania kmendanta warszawskiego komisariatu kolejowego do tego, by wydał dwojgu funkcjonariuszom polecenie odwiezienia go do domu. Pokuratura uznała, że Serafin działał na szkodę interesu publicznego – zagrożenie do 3 lat więzienia.
Anna Kalata, minister pracy desygnowana przez Samoobronę.
27.01.2007 tygodnik „Wprost” dotarł do opiewającej na 11 tys. zł umowy z wizażystką, zawartej pod koniec 2006 roku oraz umowy o dzieło na 11 tys. zł., w ramach której w lutym 2007 r. wizażystka ma prowadzić dla Kalaty szkolenie dotyczące m.in. „łączenia sygnałów werbalnych i niewerbalnych, empatii, charyzmy, intuicji i stylizacji”. Pracownicy ministerstwa mówią, że w rzeczywistości specjalistka robi pani minister makijaż, manicure, dobiera garderobę, zwłaszcza uwielbiane przez Kalatę apaszki.
30.01.2007 – premier oznajmił, że zobowiąże panią minister do zwrotu pieniędzy za usługi wizażystki.
Adam Skup, dyrektor siedleckiej delegatury kuratorium oświaty, lokalny działacz PiS – gdy jego syn Dawid, uczeń I klasy Liceum im. Królowej Jadwigi w Siedlcach, dostał jedynkę z fizyki na pierwszy semestr nauki, pan dyrektor uznał, że taka ocena dla jego syna to skandal. Wezwał więc do kuratorium dyrektora liceum, Tadeusza Koczonia i niedwuznacznie zasugerował, by ten zrobił coś z profesorką uczącą fizyki w klasie Ib. Dyrektor uległ naciskom, jednak zwolnić nauczycielki Ewy Jagodzińskiej nie mógł, bo jest tuż przed emeryturą. Postanowił więc przesunąć ją do innej klasy. Spotkało się to z masowym protestem uczniów klasy Ib, w wyniku którego dyrektor wycofał się z przesunięcia pani profesor.
Małgorzata Gut, doradca w gabinecie politycznym Leppera, córka posłanki Samoobrony, znanej korumpantki Aliny Gut, która w atmosferze skandalu ustąpiła z Krajowej Rady Sądownictwa – w styczniu 2007 r., powołując się na Leppera, domagała się od prezesa KRUS, Dariusza Rohde, rozstrzygnięcia przetargu na obsługę prawną KRUS na korzyść swojej prywatnej firmy prawniczej, mimo że wcześniej nie brała w nim udziału. O tej propozycji korupcyjnej pan Rohde poinformował pisemnie Leppera, a nie doczekawszy się reakcji – w dniu 02.03.2007 także premiera. Dziwnym zbiegiem okoliczności tego samego dnia Małgorzata Gut poinformowała go, że został przez premiera odwołany.
Halina Olendzka, świętokrzyska posłanka PiS, 05.04.2007 mianowana na stanowisko wiceministra pracy i polityki społecznej – jako parlamentarzystka obficie korzystała z możliwości zwiedzania świata na koszt podatników, odwiedzając m. in. Szwajcarię, Ukrainę, Kenię, dwa razy Kuwejt oraz Wenezuelę. Po mianowaniu wyznała, że „będzie to dla niej duże wyzwanie, choć nie ukrywa, że wolałaby, żeby to było ministerstwo zdrowia, ponieważ jest lekarzem.”
Tomasz Wawrzkowicz, dyrektor Biura Kadr i Administracji w ministerstwie sportu, podwładny innego wybitnego odnowiciela, ministra Tomasza Lipca z PiS, systematycznie wykorzystywał służbowy samochód do prywatnych podróży do rodzinnego Rzeszowa, za co został w końcu zwolniony z posady (po nagłośnieniu sprawy przez wrogie media).
Piotr Ślusarczyk, z rekomendacji LPR minister w kancelarii premiera – z okazji swojego wesela (26.05.2007), które – obok innych dygnitarzy – nawiedził również minister Roman Giertych, pożyczył z kancelarii premiera dwa mikrobusy marki Fiat Ducato wraz z dwoma rządowymi kierowcami. Oba samochody kazał podstawić pod Kościół Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny na warszawskiej Starówce, gdzie brał ślub. Po mszy rządowe samochody zawiozły gości na wesele do podwarszawskiego Sękocina, a po weselu rozwoziły weselników do domów. Pan minister zwolnił kierowców dopiero nad ranem, ale za wynajem busów z kierowcami nie był łaskaw zapłacić ani grosza.
04.06.2007 – „Szef kancelarii premiera Mariusz Błaszczak zwrócił się do ministra Ślusarczyka o wyjaśnienie dlaczego do tej pory nie uregulował kosztów korzystania z rządowych busów podczas swojego wesela.” – poniformował rzecznik rządu Jan Dziedziczak.
Ludwik Dorn, najlepszy w historii marszałek sejmu
17.06.2007 marszałek wraz z delegacją posłów i urzędników z mnisterstwa gospodarki poleciał z pięciodniową wizytą do Korei Południowej, w celu zacieśnienie współpracy gospodarczej i parlamentarnej oraz utrwalenia kontaktów politycznych, a także zwiedzenia stadionu wybudowanego na mistrzostwa świata w piłce nożnej w 2002 r. W składzie delegacji znalazła się pani Izabela Śmieszek-Dorn, aktualna małżonka marszałka, która jako malarka, wizażystka, charakteryzatorka i specjalistka od bodypaintingu, jest niewątpliwie niezbędna dla zapewnienia właściwego wizerunku delegatów. Żródła zbliżone do kancelarii sejmu nie podają, czy w składzie delegacji znalazła się również Saba (patrz: Kabaret).
21.06.2007 – „Pani Izabela Śmieszek-Dorn, została na Daleki Wschód oficjalnie zaproszona. [...] Koszty pobytu delegacji pokrywają gospodarze. [...] Podatnicy nie stracili też nic za przelot, bo rządowy samolot leciał z marszałkiem i nie ma to wpływu na cenę przelotu, gdy jest na pokładzie żona marszałka.” – informuje rzecznik marszałka Dorna, Witold Lisicki.
Józef Giemza – prokurator apelacyjny w Krakowie, protegowany ministra Ziobry
07.08.2007 – RMF informuje, że Józef Giemza korzystając ze służbowego samochodu z kierowcą, jeździ co weekend z Krakowa do domu w Kielcach i z powrotem. Koszt podróży jest szacowany na kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie. Aby prokurator Giemza dotarł w poniedziałek rano do pracy, jego kierowca musi wstać o godzinie drugiej w nocy. Często bywa tak, że ten sam człowiek pracuje później do wieczora. [1]

Walka z demokratyczną opozycją, uczestnictwo lub kolaborowanie z aparatem władzy, propagandy i represji w czasach PRL
Ryszard Bender, od listopada 2005 r. senator LPR
W latach 1981-1983 był wiceprezesem kolaborującego z WRON Polskiego Związku Katolicko-Społecznego, który poparł wprowadzenie stanu wojennego.
W roku 1985 wystartował i został wybrany w wyborach do sejmu, zbojkotowanych przez Solidarność ze względu na niedemokratyczny charakter.
Był (nie wiadomo, czy jest nadal) członkiem stowarzyszenia „Ordynacka”, znanego siedliska reakcyjnej postkomuny.
Zbigniew Wassermann, koordynator służb specjalnych – w latach osiemdziesiątych jako aktywny prokurator w krakowskiej prokuraturze prowadził kilka śledztw przeciwko działaczom Niezależnego Zrzeszenia Studentów.
Andrzej Kryże, wiceminister sprawiedliwości
w styczniu 1980, kultywując patriotyczne tradycje rodzinne, skazał w procesie politycznym na kary więzienia m.in. Bronisława Komorowskiego, Andrzeja Czumę i Wojciecha Ziembińskiego za udział w manifestacji na warszawskim Placu Zwycięstwa w rocznicę odzyskania niepodległości. W uzasadnieniu wyroku pan Kryże napisał m.in., że „demonstracyjnie okazywali lekceważenie dla narodu polskiego, twierdząc m.in., że nie jest on narodem wolnym i niepodległym”. Sąd Najwyższy w 1997 roku uznał, że skazani przez niego opozycjoniści przestępcami nie byli, a sędzia popełnił błędy i niesłusznie skazał oskarżonych.
w latach osiemdziesiątych, jako przewodniczący Wydziału IV Sądu Okręgowego w Warszawie, Kryże organizował też usuwanie sędziów wydających łagodne wyroki wobec działaczy podziemnej opozycji – po objęciu przez niego kierownictwa Wydziału, część pracujących w nim sędziów odeszła, a orzecznictwo w stosunku do działaczy podziemnej opozycji uległo zaostrzeniu.
03.08.2007 – pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej niespodziewanie zdecydował się wszcząć postępowanie sprawdzające w sprawie podejrzenia popełnienia przez pana Kryże zbrodni komunistycznej.
Ryszard Siewierski, od 14.11.2005 zastępca Komendanta Głównego Policji z nadania PiS
w latach 1987-1990 był zastępcą szefa Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Jeleniej Górze ds. polityczno-wychowawczych, a więc był klasycznym politrukiem, krzewiąc socjalizm wśród milicjantów i sprawdzając, czy nie chodzą do kościoła lub nie mają kumpli w opozycji. Przy okazji oczywiście należał do PZPR.
12.09.2006 – okazało się, że w styczniu 2004 r., będąc komendantem stołecznym policji, wydał kasjerowi mafii pruszkowskiej Januszowi G., ps. Graf, zezwolenie na broń ostrą (pistolet kaliber 9 mm).
30.10.2006 – pan komendant złożył rezygnację ze stanowiska i z dniem 01.11.2006 został przeniesiony w stan spoczynku.
Krzysztof Śniegocki, sędzia Trybunału Stanu
15.11.2005 – został wybrany do Trybunału Stanu jako kandydat PiS i LPR. W latach 80. jako radca ministerstwa rolnictwa aktywnie występował w sądzie pracy przeciwko wyrzuconemu z pracy za działalność związkową działaczowi „Solidarności”.
Przed poprzednim wyborem do Trybunału Stanu w 2001 roku nie przyznał się, że prokuratura prowadziła postępowanie w sprawie wyłudzenia pieniędzy przez władze spółdzielni, którą nadzorował.
Andrzej Parzęcki, pod koniec listopada 2005 r. mianowany przez ministra Lipca na dyrektora naczelnego Centralnego Ośrodka Sportu – w latach 70-tych jako karateka i student AWF organizował i był członkiem bojówek partyjnych napadających na mieszkania, rozpędzających spotkania i bijących dotkliwie słuchaczy i wykładowców opozycyjnego latającego uniwersytetu Towarzystwa Kursów Naukowych (w 2003 roku pisała o tym „Gazeta Polska”, w czasach prawdziwej odnowy nie uznała za stosowne o tym wspomnieć).
Irena Okrągła, powołana 01.12.2005 przez ministra Ziobro na stanowisko zastępcy prokuratora generalnego.
w 1985 r., pełniąc funkcję wiceszefowej Prokuratury Rejonowej w Sopocie, podjęła decyzję o aresztowaniu Jarosława Malca, działacza opozycji, zatrzymanego przez milicję w czasie rozlepiania plakatów nawołujących do bojkotu wyborów do Sejmu.
17.07.2006 – po wywiadzie dla „Rzeczypospolitej”, w którym pod presją okazanych jej dokumentów przyznała się do tego faktu, złożyła dymisję, przyjętą następnie przez ministra. Prawa i sprawiedliwa ekipa przez 8 miesięcy nie zdołała zweryfikować powszechnie dostępnej informacji o dorobku pani prokurator!
Jerzy Żurawski, od 09.12.2005 szef kadr w częstochowskiej komendzie policji – przed 1989 r. Żurawski pracował w zwalczającym opozycję wydziale śledczym SB – razem z Barbarą W., sądzoną za znęcanie się podczas przesłuchań. Esbeckim szefem Żurawskiego był Marek Ł., którego proces o zmuszanie do zeznań w latach 80. bezprawnymi groźbami – od pobicia do utraty pracy – dziewięciu działaczy „Solidarności”, toczy się właśnie przed częstochowskim sądem. IPN zakwalifikował to jako zbrodnię komunistyczną.
Tomasz Borysiuk, wybrany 26.01.2006 do KRRiTV z ramienia Samoobrony – wydawca słynnego wywiadu z ówczesnym kandydatem na prezydenta Marianem Krzaklewskim, jaki w 2000 r. przeprowadzono w programie „Gość Jedynki”. Wywiad, przeprowadzony w 2000 r. przez dziennikarza TVP Piotra Gembarowskiego, spotkał się z ostrą krytyką m.in. Rady Etyki Mediów, która oceniła zachowanie prowadzącego jako całkowicie nieprofesjonalne i naruszające takie zasady jak „zasada prawdy, obiektywizmu, zasada szacunku i tolerancji”. Przy okazji – Borysiuk był wtedy członkiem młodzieżówki SDRP.
Bolesław Borysiuk, lektor Samoobrony i jeden z najbliższych doradców Leppera. Był działaczem Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, do 2005 r. związany z SLD. Doktor nauk humanistycznych, uzyskany w Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy Komitecie Centralnym PZPR.
Bogusław Słupik, 26.01.2006 mianowany przez ministra Ziobro dyrektorem departamentu legislacyjno-prawnego ministerstwa sprawiedliwości.
w stanie wojennym Słupik, asesor bielskiej prokuratury, pracował w zespole powołanym m.in. do rozbicia tzw. „Trzeciego Szeregu”, komórki „Solidarności” na Podbeskidziu. W ramach tych działań, jesienią 1982 r. SB zatrzymało ponad 30 działaczy, którym prokuratorzy – w tym Słupik – zarzucili próby obalenia ustroju oraz działalność wywrotową. Słupik szantażował wtedy zatrzymanych działaczy (m.in. Stanisława Skwierawskiego) wieloletnim więzieniem, jeżeli nie zgodzą się na współpracę oraz szykanował ich, konfiskując lub niszcząc zawartość paczek przysyłanych do aresztu. Do procesu działaczy Trzeciego Szeregu nie doszło, bo objęła ich amnestia.
30.10.2006 – po publikacjach prasowych pan minister zdecydował się odwołać Słupika ze stanowiska, wyjaśniając, że „w ministerstwie nic nie wiedziano o jego przeszłości”. Sam zainteresowany stwierdził w oświadczeniu przesłanym ministrowi, że o swojej przeszłości nie mówił, bo nikt go o nią nie pytał.
Wojciech Jasiński, czołowy działacz PiS, 26.01.2006 został głosami tej partii wybrany do Krajowej Rady Sądownictwa
w latach 80. był szefem Wydziału Spraw Wewnętrznych płockiego Urzędu Miasta, a więc kluczowej komórki dla milicji oraz specsłużb PRL. Wydziały SW zajmowały się m.in. wydawaniem dowodów osobistych, zmianą imion i nazwisk czy przywracaniem obywatelstwa Polakom z Zachodu. Jak twierdzi członek Kolegium IPN prof. Andrzej Paczkowski, kierownik takiego wydziału był przez SB traktowany jako tzw. kontakt służbowy, a według dr Antoniego Dudka z IPN, wydziały te pełniły funkcje usługowe wobec MSW.
15.02.2006 – Wojciech Jasiński zostaje ministrem skarbu.
Krystyna Bartnik, 17.02.2006 przyjęta przez ministra Ziobro do departamentu orzeczeń i probacji ministerstwa sprawiedliwości – w latach 80. pracowała jako prokurator w zwalczającym opozycję osławionym „zespole prokurator Bardonowej”, negatywnie zweryfikowana w 1990 r. Kierowany przez Bardonową wydział śledztw prokuratury wojewódzkiej w Warszawie w latach 80. skupiał prokuratorów zajmujących się sprawami politycznymi, w pełni wykonujących ówczesne partyjne dyrektywy. „Zespół Baronowej” był symbolem aparatu represji, w stu procentach dyspozycyjnego w stosunku do PZPR. Pani Bartnik wydała między innymi decyzję o trzymiesięcznej sankcji za przewożenie książek Wacławowi Holewińskiemu, w stanie wojennym szefowi podziemnego wydawnictwa „Przedświt”. Historia ta opisana była w 1996 r. w „Gazecie Polskiej”.
19.02.2006 – minister Ziobro po ostrych artykułach prasowych zwolnił panią prokurator, zwalając wszystko na rząd Mazowieckiego, choć to właśnie za tamtych czasów (1990) została negatywnie zweryfikowana.
Henryk Biegalski, 06.03.2006 decyzją ministra sprawiedliwości został szefem Centralnego Zarządu Służby Więziennej.
w lipcu 1982 był naczelnikiem gdańskiego aresztu. Dzięki podsłuchom i więziennej agenturze SB dowiedziała się, że w ma tam dojść do głodówki „politycznych”. Naczelnik Biegalski wysłał do uspokajania więźniów trzystu funkcjonariuszy Służby Więziennej uzbrojonych w pałki i tarcze. Ciężko pobito kilkudziesięciu więźniów. Sprawa była poważna nawet jak na stan wojenny – śledztwo wszczęła Prokuratura Marynarki Wojennej w Gdyni. W 1983 r. je umorzyła ze względu na rozbieżności w wyjaśnieniach funkcjonariuszy. Decyzję o umorzeniu podważyła jednak Naczelna Prokuratura Wojskowa i śledztwo kontynuowano. Ostatecznie podejrzanych funkcjonariuszy objęto amnestią. W 1986 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku w procesie cywilnym przyznał odszkodowanie jednemu z najciężej pobitych. Przy okazji stwierdzono m.in., że z polecenia Biegalskiego fałszowano więzienną dokumentację lekarską pobitych – na papierze ich obrażenia były dużo lżejsze niż w rzeczywistości. Dziś Biegalski mówi, że „było to uzasadnione przeciwdziałanie zakłócenia porządku w zakładzie. Nie czuję się odpowiedzialny za tamtą sytuację, nie uczestniczyłem w tym osobiście”. Od marca 1982 r. należał do Komisji Bezpieczeństwa i Ładu Publicznego KW PZPR w Gdańsku. Komisja doradzała m.in. w zakresie poprawy skuteczności zwalczania opozycji politycznej. W III RP otworzył – w tym samym areszcie – pierwszą w kraju więzienną kaplicę. Zorganizował też zjazd biskupów z Polski północnej. Jak widać umie się przystosować do każdych warunków. Wiceminister sprawiedliwości Andrzej Grzelak wiedział o kompromitującej przeszłości nowego szefa więziennictwa.
08.03.2006 – minister Ziobro zdecydował się wystąpić do premiera o odwołanie Biegalskiego. Wyszły też na jaw nowe informacje: w roku 2000 Biegalskiego chciał wysłać na emeryturę AWS-owski szef więziennictwa Aleksander Nawrocki. Na jego odejście nie zgodził się ówczesny minister sprawiedliwości … Lech Kaczyński (!).
zrobienie doktoratu z zakresu nauk politycznych zajęło panu Biegalskiemu 3 miesiące!
10.03.2006 – Biegalski został wreszcie zdymisjonowany przez premiera. Dzięki przepracowaniu 23 dni jako dyrektor CZSW dostawać będzie emeryturę w wysokości 9,5 tys. zł.
Marek Surmacz, mianowany 25.08.2006 wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji – w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych pracował w Milicji Obywatelskiej (kierował m.in. wydziałem ruchu drogowego w Gorzowie Wielkopolskim). Pan minister Dorn tak tłumaczy Surmacza: „Pochodził z niezamożnej rodziny, ale jednocześnie rodziny policyjnej. Dla młodego wówczas Surmacza wynikało to z jednej strony z przywiązania do państwowego porządku, z drugiej był to sposób na upragniony awans społeczny”.
Andrzej Kwiatkowski, od sierpnia 2006 doradca d.s. informacyjnych Leppera – dziennikarz TVP za rządów SLD, jeszcze niedawno oskarżany przez PiS o drastyczne łamanie zasad dziennikarskiego obiektywizmu, obecnie kształtuje politykę informacyjną rządu w dziedzinie rolnictwa oraz nadzoruje nie tylko kontakty ministerstwa rolnictwa z mediami, ale również trzech potężnych agencji rolniczych i rolniczej ubezpieczalni KRUS.
Kuba Jałoszyński, były dowódca pododdziału antyterrorystów, oskarżony przez prokuraturę, a następnie uniewinniony przez sąd od zarzutów nieprawidłowości podczas akcji policyjnej w Magdalence w 2003 r. – 11.09.2006 mianowany został doradcą do spraw przeciwdziałania terroryzmowi w gabinecie politycznym szefa MSWiA, Ludwika Dorna. W latach osiemdziesiątych Jałoszyński pracował w ZOMO. Po upublicznieniu sprawy w mediach, miniter Dorn 05.02.2007 odwołał swego doradcę.
Tomasz Warykiewicz, zatrudniony przez Mariusz Kamińskiego w CBA na stanowisku jego doradcy
były milicjant, który zasłużył się biciem i znęcaniem się nad zatrzymywanymi opozycjonistami w czasach PRL. W CBA zajmuje się między innymi organizowaniem szkoleń dla tajnych funkcjonariuszy.
09.01.2007 – po nagłośnieniu sprawy w mediach, pan Warykiewicz został zwolniony z CBA.
Płk Lech Szymański, na początku 2006 r. desygnowany przez Samoobronę na eksperta sejmowej komisji ds. służb specjalnych.
23.01.2007 wyszło na jaw, że Szymański został opisany w raporcie z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych jako były oficer oddziału „Y” i objęty zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Dwa tygodnie wcześniej Samoobrona wycofała pana pułkownika z komisji.
Karol Karski, czołowy poseł PiS, znany „antykomunista”, były długoletni radny Warszawy, w 2005 r. skierowany przez partię na szefa rady Warszawy, karierę radnego rozpoczął w 1988 r., startując w wyreżyserowanych i sfałszowanych przez komunistów wyborach do rady narodowej z listy Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego, powołanej przez WRON na początku 1982 r. reżimowej organizacji, osławionej popieraniem hunty Jaruzelskiego.
Konrad Kornatowski, od 12.02.2007 komendant główny policji, zamieszany był jako asesor prokuratury, a później prokurator, w umorzenie śledztwa i zatuszowanie sprawy tajemniczej śmierci Tadeusza Wądołowskiego na komisariacie kolejowym Milicji Obywatelskij w 1986 r. Jego nazwisko znalazło się w tak zwanym „Raporcie Rokity” z 1991 r., opisującym niewyjaśnione przypadki śmierci i związane z nimi nadużycia MSW w latach rządów generalissimusa Jaruzelskiego.
Stanisław Gutowski, 14.02.2007 mianowany I zastępcą komendanta głównego policji, od 1977 roku pracował w milicji obywatelskiej. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, przed 1989 r. przynajmniej przez kilka lat służył w trójmiejskim ZOMO – według oficjalnego biogramu („Gazeta Policyjna” z 15.02.2007) – „pierwsze cztery lata pracował w prewencji.”
Franciszek Jankowski, prokurator Prokuratury Okręgowej w Toruniu, na początku lat 80. był komendantem miejskim Milicji Obywatelskiej w tym mieście. Za jego rządów, 1 i 3 maja 1982 r., doszło m.in. do stłumienia manifestacji przeciwko stanowi wojennemu na Rynku Staromiejskim w Toruniu i brutalnego potraktowania zatrzymanych uczestników protestu. Zdjęcie pana prokuratora znalazło się na wystawie „Twarze toruńskiej bezpieki”.

Przynależność do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej
Andrzej Lepper, wicepremier rządu RP – wieloletni członek i działacz PZPR.
Andrzej Kryże, wiceminister sprawiedliwości – był członkiem PZPR do jej końca (1990 r.).
Ryszard Siewierski, zastępca komendanta głównego policji – członek PZPR do końca (1990).
Wojciech Jasiński, minister skarbu – członek PZPR w latach 1976 – 1981, co ciekawe, w czasie debaty sejmowej, indagowany na okoliczność przynależności do PZPR Jasiński nie przyznał się do tego, a w jego życiorysie zaprezentowanym posłom nie było na ten temat ani słowa.
Stanisław Kostrzewski, od 25.02.2006 skarbnik PiS – był aktywnym członkiem PZPR do końca jej działalności. Żeby było ciekawiej – od 31.12.2005 jest wiceprezesem Banku Ochrony Środowiska i nie ma tu żadnego konfliktu interesów lub niejasności.
Henryk Biegalski, nominowany i odwołany z funkcji szefa Centralnego Zarządu Służby Więziennej, od 1969 r. do końca lat 80. był członkiem PZPR. Od marca 1982 r. należał do Komisji Bezpieczeństwa i Ładu Publicznego KW PZPR w Gdańsku.
Maciej Łopiński, rzecznik prezydenta RP – w okresie 1975 – grudzień 1981 należał do PZPR i pracował na nomenklaturowym stanowisku sekretarza redakcji gdańskiego tygodnika „Czas”, klasycznego pisma partyjnego „po linii i na bazie” (szefostwo z PZPR-owskiej nomenklatury, cenzura, wytyczne z KW itd.).
Ewa Sowińska, 07.04.2006 z rekomendacji LPR wybrana Rzecznikiem Praw Dziecka – w PZPR w latach 1977-1980.
Bogdan Socha, ekspert Samoobrony, od 05.05.2006 nowy wiceminister pracy – był do samego końca członkiem PZPR. Pracował w Komitecie ds. Młodzieży i Kultury Fizycznej, kierowanym przez Aleksandra Kwaśniewskiego. Był organizatorem kampanii prezydenckiej Kwaśniewskiego – został wtedy szefem słynnego autobusu „Kwach”. Tym autobusem kandydat lewicy objeżdżał Polskę. Po udanej kampanii Socha przez dwa lata pracował w pałacu prezydenckim, gdzie odpowiadał za organizowanie spotkań Kwaśniewskiego.
Jerzy Bahr, 19.05.2006 mianowany ambasadorem RP w Moskwie – w latach 1976 – 1980 w randze I sekretarza pracował w Ambasadzie PRL w Bukareszcie (sekretarz ds. prasowych). Do stanu wojennego był członkiem PZPR. Za prezydentury Kwaśniewskiego był po Siwcu (od marca 2005) szefem BBN i członkiem RBN.
Krzysztof Czabański, mianowany 01.07.2006 na prezesa Polskiego Radia S.A. – były dziennikarz m.in. „Sztandaru Młodych” i „Zarzewia”. W latach 1967-1980 należał do PZPR.
Krzysztof Zaręba, od 07.07.2006 wiceminister ochrony środowiska – w latach 2001-2005 pełnił funkcję Głównego Inspektora Ochrony Środowiska i jednocześnie wiceministra w rządzie Millera. W latach 1984-1988 był również wiceministrem i głównym inspektorem ochrony środowiska. Do 1991 r. pełnił funkcję wojewody gorzowskiego. Do 1990 należał do PZPR.
Jerzy Targalski, mianowany 15.07.2006 wiceprezesem Polskiego Radia S.A. – w latach 70. członek PZPR, do której – jak stwierdził w wywiadzie dla „Bazy” w 1988 r. – „wstąpiłem, gdyż uważałem, że pomoże mi to w działalności konspiracyjnej.”
Stanisław Podlewski, szef Samoobrony z Ustki, mianowany 17.07.2006 dyrektorem departamentu rybołówstwa w ministerstwie rolnictwa – należał do PZPR do końca jej istnienia.
Marcin Wolski, 21.07.2006 mianowany został dyrektorem I programu PR – od 1975 roku do końca był w PZPR, będąc m.in. sekretarzem POP w PR. Jak mówi „byłem oportunistycznym szarym członkiem, jak kilka milionów obywateli w tym kraju. A do partii zapisałem się, bo zaczęto z radia wyrzucać ludzi, między innymi poległ wtedy mój kolega Krzysiek Materna, i były naciski, że jak się zapiszę, to będę mógł przedstawiać swoje argumenty i bronić ludzi”.
Tomasz Gąska, mianowany 25.07.2006 nowym wiceprezesem Radia PiK z nadania PiS – były PZPR-owski aparatczyk, który strzegł linii partii i bronił stanu wojennego. Był członkiem PZPR, sekretarzem Podstawowej Organizacji Partyjnej w tygodniku „Fakty” i zastępcą redaktora naczelnego tej gazety od 1979 roku, przez stan wojenny, aż do upadku komunizmu, odznaczony medalem im. Janka Krasickiego. Używając pseudonimu Tomasz Hellen pisał m.in. peany na temat WRON, a w tekście „Jaka może być partia” nawoływał do odrodzenia w PZPR „ducha leninowskich zasad”.
Romuald Poliński, mianowany 07.08.2006 przez premiera wiceministrem pracy z nadania Samoobrony, był przez wiele lat członkiem PZPR, a w rządach SLD doradcą ministrów Kołodki i Belki. Stanowisko w ministerstwie pracy otrzymał po nieudanych próbach obsadzenia go w ministerstwie rozwoju regionalnego (brak znajomości języka angielskiego) oraz ministerstwie finansów (PiS nie chciało się zgodzić na tę nominację]].
Marek Grabowski, 05.09.2006 mianowany wiceministrem zdrowia – członek PZPR w latach 80., w latach 90. w SLD.
Andrzej Aumiller, powołany 03.11.2006 na stanowisko ministra budownictwa – zasłużony komunista, wieloletni członek PZPR, a następnie i Unii Pracy.
Jan Sulmicki, kandydat na prezesa Narodowego Banku Polskiego, zgłoszony 11.12.2006 przez Małego Księcia – były aktywista PZPR w SGPiS (obecnie SGH), także w stanie wojennym. 14.12.2006 zrezygnował z kandydowania z „powodów rodzinnych”.
Zbigniew Graczyk, 09.01.2007 mianowany wiceministrem gospodarki morskiej – przez 20 lat należał do PZPR, będąc między innymi członkiem jej Komitetu Wojewódzkiego w Szczecinie. Był również w kierownictwie nomenklaturowej spółki Interster, która była folwarkiem partyjnych dignitarzy, m. in. Sekuły i Rakowskiego.

Tajni współpracownicy, donosiciele
Wiesław Jan Kurowski, członek Rady Politycznej PiS – tajny współpracownik „Sławek”, „Radosław”, „Jacek”, donosił na Andrzeja Czumę, który informuje o tym na swojej stronie internetowej. Na stronie PiS pan Kurowski nie figuruje na liście członków Rady, ale – co ciekawe – w wersji angielskiej strony dalej jest jej członkiem.
Janusz Kurtyka, od 22.12.2005 szef IPN – donosem na Andrzeja Przewoźnika (nieprawdziwym zresztą, co wykazało późniejsze postępowanie autolustracyjne) wyeliminował najpoważniejszego konkurenta do stanowiska. Informacje o tym, że są materiały na Przewoźnika przekazał do kolegium IPN jeszcze przed wydaniem decyzji o udostępnieniu odpowiednich zasobów – jednoznacznie potwierdziła to szefowa archiwów, skąd dokumenty zostały wydane. Świadczy to o tym, że Kurtyka uzyskał wiedzę z nich nielegalnie.
Ryszard Terlecki, od 29.12.2005 szef krakowskiego oddziału IPN w miejsce Kurtyki, późniejszy kandydat PiS na prezydenta Krakowa – natknąwszy się w IPN na materiały dotyczące swojego ojca, pisarza Olgierda Terleckiego, podał do publicznej wiadomości, że był on tajnym współpracownikiem SB (pseudonim: Lachowicz). A więc i IV RP ma swojego bohatera na wzór Pawki Morozowa, trudno się więc dziwić, że został nagrodzony.
Bogusław Kowalski, poseł LPR, 23.05.2006 mianowany został wiceministrem transportu.
w latach osiemdziesiątych był, z ramienia kolaborującego z komunistami Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Społecznego, działaczem osławionego popieraniem hunty Jaruzelskiego tzw. Patriotycznego Ruchu Odnowienia Narodowego.
14.06.2006 – okazało się, że Bogusław Kowalski figuruje w materiałach służb specjalnych PRL jako tajny współpracownik o kryptonimach „Mieczysław” i „Przemek”. Z dokumentów SB znajdujących się w IPN wynika, że w styczniu 1988 roku Kowalski został zarejestrowany w dzienniku rejestracyjnym jako TW „Mieczysław” pod numerem 54803.
Stanisław Łyżwiński, poseł Samoobrony, wybitny koalicjant – startując w wyborach do Sejmu w 2001 r. Łyżwiński przyznał się, że był „świadomym i tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa”. Pytany o szczegóły tłumaczył, że był zarejestrowany, ale dla SB nic nie robił: „Na granicy podejrzewali mnie o przemyt. To była jakaś bzdura, wiozłem prezent dla koleżanki. Zabrali mi dowód osobisty i nie chcieli oddać. Podpisałem zgodę na współpracę i mi go zwrócili – opowiadał w lipcu 2002 r. „Gazecie Polskiej”. Przed ostatnimi wyborami do współpracy już się nie przyznał. Prywatnie – bohater afery rozporkowej („praca za seks”) z Anetą Krawczyk.
Jarosław Myjak, we wrześniu 2006 r. został przez PiSowskiego p.o. prezesa Sławomira Skrzypka mianowany wiceprezesem PKO BP.
w grudniu 2003 r. w atmosferze skandalu i podejrzeń o niejasne interesy (m. in. podejrzany zakup biurowca) zrezygnował ze stanowiska prezesa zarządu Commercial Union.
30.11.2006 – wiceprezes Myjak podał się do dymisji po zarzuceniu mu przez Radę Nadzorczą, że złożył nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne, w którym deklarował, że nie był współpracownikiem SB.
Jerzy Zawisza, poseł Samoobrony, przyznał przed Sądem Lustracyjnym, że w latach 60. podpisał zgodę na współpracę z kontrwywiadem wojskowym jako TW Renata.
Andrzej Krawczyk, podsekretarz stanu w kancelarii prezydenta, w 1982 r., będąc redaktorem „Biuletynu Solidarności Uniwersytetu Warszawskiego”, podpisał zobowiązanie do współpracy jako informator Wojskowej Służby Wewnętrznej. Podpisane przez Krawczyka zobowiązanie zostało znalezione na początku lutego 2007 r. w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Po ujawnieniu tego faktu prezydentowi, Andrzej Krawczyk podjął decyzję o odejściu z jego kancelarii. W wydanym oświadczeniu pan minister napisał między innymi, że zgodził się podpisać zobowiązanie do współpracy z WSW, bo zmuszono go do tego szantażem.
Jerzy Targalski, mianowany 15.07.2006 wiceprezesem Polskiego Radia S.A. – będąc w latach 80-tych na emigracji, starając się o pracę w Radiu Wolna Europa, w swoim życiorysie pominął fakt, że był członkiem PZPR. Sprawa szybko wyszła na jaw i dyrektor rozgłośni polskiej, Jan Nowak-Jeziorański nie dał Targalskiemu etatu. W reważu, czołowy obecnie lustrator i moralista napisał na Nowaka donos do Kongresu USA, w którym przedstawił sfabrykowane oskarżenia o współpracę „Kuriera z Warszawy” z niemieckimi okupantami w czasie II wojny.
Władysław Mącior, który w 2000 r. stał na czele zespołu ds. nowelizacji prawa karnego przy ówczesnym ministrze sprawiedliwości Lechu Kaczyńskim, z obecnie jest wiceszefem Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego przy ministrze sprawiedliwości i twórcą projektu nowego kodeksu karnego, według ustaleń „Newsweeka”, na początku lat osiemdziesiątych współpracował z SB, kontaktując się systematycznie z jednym z najbardziej znienawidzonych krakowskich esbeków – kpt. Stanisławem Knapikiem. Między innymi w trakcie jednego z takich spotkań operacyjnych – tuż przed zjazdem Solidarności w 1981 roku, na który ówczesny docent Mącior jechał jako delegat – przekazał informację, że pismo „Universitas”, wydawane tajnie przez NZS Uniwersytetu Jagiellońskiego, jest składane i oprawiane w tzw. małej poligrafii Uniwersytetu.

Nepotyzm, protekcja i kolesiostwo
Zyta Gilowska, wicepremier rządu i minister finansów – opuściła PO w atmosferze skandalu związanego z zarzutami o nepotyzm – opłacała pracę swojego syna, Pawła Gilowskiego, jako eksperta prawnego z pieniędzy przeznaczonych na obsługę biura i umieściła go na 1 miejscu listy wyborczej w Lublinie, a synową zatrudniła w biurze poselskim. Według Gilowskiej synowa została zatrudniona w biurze zanim poznała jej syna, a zatrudnienie syna pozwoliło na obniżenie kosztów ekspertyz. W PiS, któremu nepotyzm absolutnie nie przeszkadza, przyjęto ją z otwartymi rękoma.
Jacek Tarnowski, od 12.12.2005 szef gabinetu politycznego premiera – w ciągu półtora miesiąca od objęcia funkcji zasiadł w radach nadzorczych dwóch państwowych spółek – Agencji Rozwoju Przemysłu SA oraz w Grupie Lotos SA. Odpolitycznienie spółek było jednym ze sztandarowych haseł PiS w kampanii. „Nie będzie żadnych synekur” – mówił Kazimierz Marcinkiewicz, gdy został premierem, a Jarosław Kaczyński, jeszcze w lutym 2006 zapewniał: „Będę robił wszystko, żeby trafiali do spółek ludzie przygotowani merytorycznie, spoza układów politycznych i biznesowych. Będą to naukowcy, profesorowie, znawcy rynków finansowych.” Sam Tarnowski mówi: „Sytuacja moralnie mnie niepokoi. Premierowi się jednak nie odmawia”.
Kazimierz Konopko, działacz PiS, w poprzedniej kadencji zastępca burmistrza warszawskiej Pragi Północ Roberta Sosnowskiego – przeprowadzona w 2005 r. kontrola z ramienia ratusza ujawniła, że dostawał od burmistrza Sosnowskiego niezgodne z prawem umowy-zlecenia, dzięki którym w 2004 r. zarobił aż 130 tys. zł i znalazł się w grupie najlepiej opłacanych urzędników w Warszawie. Kontrolerzy ratusza dopatrzyli się znamion przestępstwa i przekazali sprawę do prokuratury. Oczywiście sprawę zatuszowano i skończyła się niczym. Obydwaj zostali odwołani dopiero w maju 2006 r. po skandalu z mieszkaniami i posadami dla radnych PiS na Pradze Północ i pod zdecydowaną presją prasy. Pozostali jednak członkami PiS, choć Robertowi Sosnowskiemu postawiono zarzuty: „Pod koniec lipca skierujemy do sądu akt oskarżenia” – deklarował Jarosław Onyszczuk, szef prokuratury na Pradze Północ.
05.07.2006 – wyszło na jaw, że Konopko dostał z urzędu Pragi Północ przeszło 95 tys. zł rekompensaty za rzekomo poniesione nakłady za remont lokalu użytkowego, w którym prowadził bar i klub z automatami. W czasie, gdy załatwił sobie korzystną rekompensatę, Konopko szefował komisji ds. lokali użytkowych w urzędzie dzielnicy. Doradzał więc we własnej sprawie burmistrzowi Sosnowskiemu, który przyznał dotację swojemu zastępcy.
18.02.2006 – do rady nadzorczej Kompanii Węglowej ministerstwo skarbu wskazało: Marię Andrzejewską-Sroczyńską, Marka Rusakiewicza i Lecha Marka Gorywodę, a wiceprezesem zarządu został Jan Dwojewski. Wszystkie te osoby pochodzą z Gorzowa i znały wcześniej dobrze (np., z gorzowskiego ZChN lub wczesnej Solidarności) Kazimierza Marcinkiewicza.
Sylwia Wiśniowska, nowy nabytek administracji rządowej – 21.11.2006 córka pani wicemarszałek sejmu Genowefy Wiśniowskiej przejęła obowiązki dyrektora sekretariatu ministra budownictwa. Zastąpiła wieloletniego urzędnika służby cywilnej Andrzeja Grabowskiego, którego Aumiller odesłał na przymusowy urlop. Pani wicemarszałek przyznała z rozbrajającą szczerością, że córka przed zatrudnieniem w ministerstwie „nie pracowała jakiś czas”.
Lidia Bagińska, wybrana 8 grudnia jako kandydat Samoobrony do Trybunału Konstytucyjnego, jest syndykiem, adwokatem i współwłaścicielem kancelarii Czarnecki & Bagińska. Adwokaci i Radcowie Prawni.
Jako syndyk namawiała wierzycieli firm, których upadłość przeprowadzała, do wynajmowania prawników swojej kancelarii. Taką praktykę za nieetyczną uznała sędzia-komisarz Monika Gajdzińska-Sudomir. Uznała też, że Bagińska jako syndyk działa nieudolnie, m. in. w sprawie upadłości Unikat Development, która wlecze się od 2002 r. Sędzia-komisarz wystąpiła więc do sądu o odebranie jej sprawy. Zrobiła to w trybie, który jest równoznaczny z pozbawieniem w ogóle uprawnień syndyka. W dniu 21.12.2006 pani Bagińska miała zostać zaprzysiężona przez prezydenta, ale uroczystość została odwołana. Sytuacja jest patowa, bo prezydent nie ma uprawnień do odrzucenia sędziego TK, który został wybrany przez sejm, a bez zaprzysiężenia sędzia nie może pełnić swej funkcji.
07.02.2007 – Wydział Gospodarczy Sądu Okręgowego w Warszawie uznał, że prowadząc jako syndyk sprawę upadłości firmy Unikat Development, Bagińska nie dopełniła obowiązków i ostatecznie odebrał jej uprawnienia syndyka.
15.02.2007 – Sąd złożył do prokuratury doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, polegającego na wprowadzeniu sądu w błąd.
06.03.2007 – prezydent „nie chciał, ale musiał” i przyjął ślubowanie pani sędzi przy zupełnie pustej sali. „Życzę pani owocnej pracy na tym niezwykle odpowiedzialnym stanowisku, niezwykle odpowiedzialnym i wymagającym niezwykłej uczciwości i bezstronności.” – zakomunikował.
12.03.2007 – Lidia Bagińska zdecydowała się zrzec stanowiska sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Marcin Palade, z namaszczenia PiS i LPR prezes rozgłośni Polskiego Radia w Opolu, tak ustawiał przetarg na badania marketingowe dla rozgłośni, by wygrała firma jego znajomych Agencja Badań Marketingowych. O podejrzeniu popełnienia przestępstwa powiadomił prokuraturę Dyrektor programowy Radia Opole Tomasz Drabot. Palade starał się uczynić wszystko, by pracę dla radia wykonała ABM – w efekcie rozgłośnia przepłaciłaby za badania. Gdy pojawiła się ponaddwukrotnie tańsza oferta od firmy SMG/KRC, prezes w grudniu 2006 r. polecił unieważnić przetarg.
Piotr Woyciechowski, szef spółki Naftor, wcześniej przewodniczący rady nadzorczej Nafty Polskiej, od lat jest związany z Macierewiczem, którego wspomagał przy likwidacji WSI, pracował też jako ekspert orlenowskiej komisji śledczej.
w okresie rządów PiS w Warszawie z nadania Lecha Kaczyńskiego pełnił funkcję prezesa spółki Gminna Gospodarka Komunalna Ochota, z której zrezygnował w sierpniu 2006 r. Pomimo tego, że sam złożył rezygnację z pełnionych funkcji i dodatkowe świadczenia mu nie przysługiwały, Woyciechowski otrzymał od ratusza siedmiomiesięczną odprawę w wysokości ponad 75 tys. zł.
bezpośrednio po odejściu z GGKO, pan Piotr został konsultantem spółki z wynagrodzeniem 5 tys. zł miesięcznie, ale po jego konsultacjach w spółce wszelki ślad zaginął – następcy Woyciechowskiego zapewniają, że ten doradzał im „ustnie”.
Jacek Rybak, pracownik Biura Bezpieczeństwa Narodowego, były wiceszef biura zarządzania kryzysowego w warszawskim ratuszu
w sierpniu 2006 r. wbrew prawu podjął decyzję o sutych odprawach dla członków zarządu GGKO (między innymi Piotra Woyciechowskiego), pomimo, że odeszli oni na własną prośbę
Józef Giemza, krakowski prokurator apelacyjny, ojciec bardzo zdolnego syna.
20.07.2007 – Po egzaminie na aplikację w krakowskiej prokuraturze apelacyjnej, na drugim miejscu znalazł się Mariusz Giemza – syn szefa Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie Józefa Giemzy, a tuż za nim Wojciech Wassermann, syn obecnego koordynatora służb specjalnych Zbigniewa Wassermanna (który pracował właśnie w krakowskiej apelacji). Młodzi aplikanci byli doskonale przygotowani – z egzaminu ustnego Wassermann dostał 30/30 punktów, a Giemza 25/30. Kandydatów odpytywano pojedynczo, pytania do ustnego przygotowywano w prokuraturze apelacyjnej.
Wyłacznie przez zbieg okoliczności w komisji byli podwładni Giemzy: jego zastępca Ryszard Tłuczkiewicz (zarazem szef komisji), niedawno powołana szefowa wydziału postępowania przygotowawczego Małgorzata Tokarczyk oraz Maria Czapik, była szefowa krakowskiej prokuratury okręgowej odwołana w 2001 roku, gdy kierownictwu krakowskiej prokuratury zarzucono m.in. zatrudnianie znajomych i krewnych. Prokurator Józef Giemza szefem krakowskiej prokuratury apelacyjnej został ponad rok temu – mianował go Zbigniew Ziobro. [2]

Afery mieszkaniowe
Ewa Holewińska, radna warszawskiego Śródmieścia z ramienia PiS i szefowa komisji mieszkaniowej – 17.12.2005 została właścicielem mieszkania komunalnego w Al. Ujazdowskich w Warszawie, nie rezygnując z willi na peryferiach miasta. Nie zgłosiła zakończenia budowy domu i wykupując mieszkanie komunalne, oświadczyła, że nie ma żadnego mieszkania. Biegły rzeczoznawca wycenił je na niecałe 140 tys. zł. Ponieważ Ewa Holewińska zajmowała je wraz z mężem, skorzystała z 80-procentowej ulgi, płacąc za ponad 60 m kw. na jednej z najbardziej prestiżowych ulic miasta niecałe 28 tys. zł. Pośrednicy nieruchomości twierdzą, że takie lokum w Al. Ujazdowskich jest warte ok. 400 tys. zł.
Janusz Fota, 27.01.2006 mianowany wicedyrektorem Polskich Portów Lotniczych.
jedna z ikon „układu warszawskiego”, będąc szefem Zarządu Dróg Miejskich, załatwił sobie ze specjalnej puli lokali skarbu państwa atrakcyjne mieszkanie na tyłach Traktu Królewskiego (kawalerka przy ul. Traugutta). Za wyremontowane przez miasto mieszkanie, którego rynkowa wartość sięgała co najmniej 140 tys. zł, zapłacił 25 tys. Ówczesny prezydent stolicy Lech Kaczyński postawił Focie ultimatum – albo odda mieszkanie przy Trakcie Królewskim, albo straci stanowisko w ZDM. Fota przytomnie wybrał mieszkanie. Obecnie będzie odpowiadał w Portach Lotniczych za inwestycje, m.in. za budowę drugiego terminalu na Okęciu. „Jeśli chodzi o tzw. aferę mieszkaniową, to dla naszego przedsiębiorstwa taka kwestia nie istnieje” – twierdzi Paweł Łatacz, nowy dyrektor naczelny PPL.
06.08.2006 – pan Fota wygrał konkurs na szefa Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad.
23.08.2006 – minister transportu po serii artykułów prasowych na temat pana Foty zdecydował się unieważnić wyniki konkursu, zresztą pod pretekstem uchybień formalnych w procedurze konkursowej. Tak więc będzie on musiał pozostać na marnej posadzie wicedyrektora PPL.
Edyta Sosnowska, szefowa PiS na warszawskim Targówku, w poprzedniej kadencji radna – w 1999 r. starała się o mieszkanie komunalne. Jej przyszły mąż, obecny burmistrz Robert Sosnowski, członek Rady Krajowej PiS i koleżeńskiego sądu dyscyplinarnego partii, wówczas radny, był szefem komisji mieszkaniowej na Pradze Północ. Wiosną 1999 r. przyszła żona Sosnowskiego dostała pozytywną opinię komisji, którą kierował, a w czerwcu tego samego roku pp. Sosnowscy pobrali się. We wszystkich urzędowych pismach przedstawiła się jako Edyta Grzywacz, osoba młoda i samotna, bez mieszkania. Skierowanie umożliwiające objęcie 58-metrowego lokalu przy Łochowskiej nosi datę 28 lipca 1999 r., a p. Edyta podpisała je panieńskim nazwiskiem, dyskretnie przemilczając ślub z Robertem Sosnowskim (zmieniła przy tym nazwisko). Przy okazji jako radna Targówka musiała zadeklarować, że mieszka na terenie tej dzielnicy, więc podała adres Jerzego Raczyńskiego, szefa klubu PiS w Radzie Targówka.
Barbara Leoniak, w poprzedniej kadencji radna PiS, była w komisji mieszkaniowej, która przydzielała lokal żonie burmistrza Sosnowskiego – też skorzystała z przychylności urzędu: wraz z mężem i dwójką dzieci mieszkała w Warszawie przy ul. Stalowej w 65-metrowym mieszkaniu. Gdy doszło do rozwodu, państwo Leoniakowie dostali aż dwa pełnowartościowe mieszkania. Na Targową wprowadził się pan Janusz Leoniak, zaś żona dostała dwa pokoje w okolicach pl. Hallera, czyli tam, gdzie ceny mieszkań są na Pradze Północ najwyższe.
Kazimierz Konopko, w poprzedniej kadencji wiceburmistrz Pragi Północ z ramienia PiS, zawalczył o mieszkanie dla swojego studiującego syna Jakuba jako … bezdomnego. Syn wymeldował się więc od matki i jako biedny, bez żadnego lokum stanął w komunalnej kolejce. Wniosek o przydział mieszkania złożył w listopadzie 2004 r., a już cztery miesiące później znalazł się na liście osób wyznaczonych do przydziału komunalnego lokum. Jakub Konopko zrezygnował ze starania o mieszkanie dopiero, gdy sprawę opisała prasa i zawiadomiono o niej prokuraturę. Obecnie pan Konopko mówi: „Nie czułem się z tym komfortowo. Ale sprawa jest zamknięta: syn ostatecznie zrezygnował ze starań o mieszkanie. Zachował się honorowo i elegancko”.
Marek Różycki, od lutego 2006 szef gabinetu politycznego ministra sportu, harcmistrz, współzałożyciel ZHR – pod koniec lipca 2005 złożył w dzielnicy Wola (którą od czerwca 2005 kierował Zdzisław Szpera z PiS) wniosek o mieszkanie komunalne. Wniosek – mimo kolejki 363 oczekujących w dzielnicy osób – został szybko załatwiony i w lutym 2006 Różycki dostał mieszkanie komunalne o wartości 300 tys. zł w centrum Warszawy. We wniosku zataił, że ma dom pod Warszawą (na stronie internetowej ZHR informuje, że mieszka 25 kilometrów od Warszawy), a napisał, że z żoną i trojgiem dzieci mieszka u szwagierki na Woli. Dodatkowo przyznano mu prawo pierwokupu mieszkania za ułamek jego wartości.
Liliana Zientecka (PiS), dyrektor biura edukacji w ratuszu, w 2001 r. rozwiązała swój prywatny problem mieszkaniowy kosztem samorządu – załatwiła przydział kawalerki dla mamy, z powodu jej choroby, a potem wprowadziła tam męża, z którym się rozwiodła. Zientecka działała jako białołęcka radna AWS w miejscowej komisji dzielącej mieszkania komunalne. Załatwiła mieszkanie w dawnym budynku FSO przy ul. Świderskiej na Tarchominie (samorząd zainwestował w ten budynek blisko 1,9 mln zł).

Przestępstwa, skandale i ekscesy obyczajowe
Krzysztof Śniegocki, sędzia Trybunału Stanu – prowadzone jest przeciwko niemu śledztwo o regularne znęcanie się po pijanemu nad żoną i córką. Na początku marca 2006 roku w warszawskim mieszkaniu sędziego interweniowała policja, wezwana przez 20-letnią córkę sędziego, który po pijanemu zaatakował swoją żonę i groził, że ją zabije. Policjantom zagroził, iż pozwalnia ich z pracy.
Grzegorz Schreiber, od 30.01.2006 nowy wiceminister sportu.
O Schreiberze głośno zrobiło się dwa lata temu, gdy na sesji bydgoskiej rady miasta spoliczkował Andrzeja Kaszubowskiego, komendanta straży miejskiej. Po tym incydencie przestał być wiceprezesem wojewódzkiego PiS i dorobił się pseudonimu „Bokser”.
w 2005 r. z trzeciego miejsca na bydgoskiej liście kandydował do Sejmu. Zrezygnował, kiedy dziennikarze ujawnili, że w ramach swojej kampanii wyborczej powiesił nielegalnie tysiąc plakatów – zaproszeń na IV-ligowy mecz piłki nożnej.
Schreiber od wielu miesięcy nie płaci czynszu za 60-metrowe, trzypokojowe mieszkanie spółdzielcze w bloku na osiedlu Fordon. Spółdzielnia uzyskała sądowy nakaz zapłaty, ale Schreiber zwrócił tylko małą część należności.
Grzegorz Strzelczyk, były radny PiS, w listopadzie 2004 r. podczas oficjalnego pobytu delegacji radnych Trójmiasta w Sankt Petersburgu „nie trzeźwiał przez cztery dni delegacji”. Apogeum wyczynów pana radnego był moment odlotu do Polski, kiedy to Strzelczyk nie był w stanie utrzymać się na nogach i leżał na płycie lotniska. W wyniku tej afery zmuszony został do złożenia mandatu radnego.
11.05.2006 – został desygnowany przez PiS na członka rady nadzorczej Polskich Linii Oceanicznych.
27.12.2006 – pan Strzelczyk został wiceprezesem spółki Petrobaltic, która zajmuje się poszukiwaniem i wydobyciem ropy naftowej spod dna Morza Bałtyckiego. Firma wchodzi w skład kontrolowanej przez państwo Grupy Lotos.
Rafał Wiechecki, minister gospodarki morskiej, były łobuz – próbki czatowania z 2002 r.: „Iwonka nie łyka, tylko się krztusi. Poza tym to chłopiec, taki śliczny z NS88”. Podpis: rzecznik prasowy Okręgu Zachodniopomorskiego LPR i NOP Rafał Wiechecki. Pisze też: „No, to gnoje poczujecie stalową pięść Narodowego Odrodzenia Polski!!!. Czy ja się kurwa doczekam na telefon od was, buraki pierdolone?!!!”. Indagującemu go o te wypowiedzi reporterowi, który dodzwonił się na podany w czacie numer telefonu, pan minister powiedział: „Zapiszę pana imię i nazwisko i podam do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego”. Skądinąd minister znany był już grubo wcześniej ze zdjęcia w Rzeczypospolitej.
Krzysztof Mikietyński, słynny bydgoski policjant i kandydat PiS na burmistrza podbydgoskiego Nakła – w sierpniu 2005 r. szkalował na forum internetowym strony Naklo.pl konkurenta z PO, Andrzeja Kindermana, szefa lokalnej PO i wiceprzewodniczącego rady powiatu. Mikietyński rozpowszechniał kłamstwa i zniesławienia, zarzucając Kindermanowi, że był aparatczykiem PZPR, zachowywał się hańbiąco w stanie wojennym, werbuje do PO dzieci i jest lokalnym Lepperem. Nakielska prokuratura przez trzy tygodnie bezskutecznie poszukiwała osoby, która opisywała Andrzeja Kindermana. Mikietyński wpadł dzięki kamerze w kafejce internetowej, która została namierzona przez Kindermana jako źródło informacji dostępnym w sieci programem.
Ryszard Jach, członek gabinetu politycznego ministra Leppera – 28.08.2006 został wraz z ojcem zatrzymany za awantury na jednym z parkingów w Łodzi. Obydwaj panowie ubliżali policjantom i innym osobom na parkingu, ich samochód nie miał badań technicznych oraz polisy OC, usiłowali też uciec z miejsca zdarzenia. Jachowi przedstawiono zarzuty stosowania gróźb karalnych wobec, stawiania czynnego oporu interweniującym policjantom i znieważanie funkcjonariuszy.
Dariusz Koliszek, kandydat LPR na prezydenta Częstochowy – 06.09.2006 pobił się ze strażnikami miejskimi i spędził prawie dobę w policyjnym areszcie. Jest oskarżany o czynną napaść na funkcjonariuszy straży miejskiej i uszkodzenie radiowozu oraz używanie tzw. słów powszechnie uznawanych za obelżywe.
Jan Bestry, poseł z koalicyjnego Ruchu Ludowo-Narodowego
20 lat temu jako nauczyciel zajęć praktyczno-technicznych w szkole podstawowej nr 54 im. Króla Maciusia (obecnie im. Janusza Korczaka) w Szczecinie, molestował swoje uczennice. Bestry pracował w tej placówce od połowy września 1985 roku do połowy kwietnia 1986 roku. W archiwach szkoły znajduje się wypowiedzenie dla posła, a jako powód rozwiązania umowy w trybie natychmiastowym podano w nim „próbę molestowania 12-letniej uczennicy”. Na dokumencie figuruje podpis pana posła, a ówczesna dyrektorka szkoły Aleksandra Długopolska oraz ofiara potwierdzają fakty. Poseł – odnowiciel idzie w zaparte.
okazało się też, że w czerwcu 1983 r. pan poseł został skazany na karę roku i 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata, za „spowodowanie naruszenia czynności narządów ciała”. Bestry był wtedy konduktorem w wagonach Warsu i próbował zgwałcić pasażerkę.
Bogdan Golik, europoseł z ramienia Samoobrony
30.11.2005 – został oskarżony o dokonanie w Brukseli gwałtu na prostytutce.
24.10.2006 – na wnisek belgijskiej prokuratury Parlament Europejski pozbawił pana posła Golika immunitetu.
Stanisław Łyżwiński, wybitny koalicjant – na poczatku grudnia 2006 r. bohater głośnej „afery rozporkowej”, związanej z wykorzystywaniem seksualnym współpracownic Samoobrony (afera „praca za seks”, afera Anety Krawczyk).
Franciszek Irzyk, szef myślenickiej Samoobrony – 16.12.2006 prokuratura postawiła mu zarzuty „nakłaniania do składania fałszywych zeznań” i „utrudniania postępowania karnego. Po przesłuchaniu pan Franciszek wyszedł na wolność z sankcjami: nadzór policji, zakaz opuszczania kraju i zatrzymanie paszportu. Irzyk namawiał jedną z kobiet, aby nie zeznawała przeciwko Łyżwińskiemu: „Nie mów nic, że było źle. Nie pogrążaj.”
Marcin Palade – 02.02.2007 wysłał do członków KRRiT oraz ministra skarbu list, w którym opisał przeprowadzone przez siebie śledztwo, dotyczące skonfliktowanych z nim związkowców. Do listu załączył kopie zdjęcia „wygolonego penisa”, jakie znalazł na komputerze jednego z nich. Według nieoficjalnych informacji, pani prezes Kruk była bliska apopleksji po zapoznaniu się z przesyłką.
Jacek Popecki, były asystent posła Stanisława Łyżwińskiego, radny Samoobrony z Tomaszowa Mazowieckiego.
grudzień 2006 r. – został oskarżony przez Anetę Krawczyk o podawanie jej środka wczesnoporonnego oksytocyny, w celu przerwania ciąży.
08.02.2007 – pan Popecki został zatrzymany zatrzymany przez policję pod zarzutami „nakłaniania Anety Krawczyk do przerwania ciąży, narażenia jej na utratę życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz usiłowania poplecznictwa – poprzez utrudnianie śledztwa prowadzonego przez prokuraturę w Łodzi.”
Zbigniew Piekarski, działacz łódzkiego PiS i dyrektor wydziału spraw społecznych Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego, absolwent teologii.
16.01.2007 – wyszło na jaw, że w latach 2005 – 2006 wysłał w godzinach pracy kilkanaście sprośnych sms-ów do swoich dwóch urzędniczek, m. in. „Witaj. Czy niezobowiązujący seks zadowoli cię?”, „Chcę wylizać twoją muszelkę”. Pan dyrektor w rozmowie z dziennikarzami spokojnie stwierdził, że sms-y były żartobliwe, a poza tym nic się nie stało: „To były smsy prywatne. Absolutnie niezwiązane z pracą i podległością służbową.” Poza tym Pan Zbyszek „wyspowiadał się już z tego i przyznał żonie, więc nie ma sensu o tym pisać.”
17.01.2007 – po burzy medialnej na okoliczność sms-ów, zapowiedziano wszczęcie postępowania dyscyplinarnego i zwolnienie pana Piekarskiego z Urzędu oraz wydalenie go z PiS.
14.02.2007 – po powrocie jednej z molestowanych urzędniczek ze zwolnienia lekarskiego, wręczono jej wypowiedzenie z pracy z powodu „oszczędności kadrowych i likwidacji stanowiska pracy”. Okazało się też, że „dyscyplinarki” nie wszczęto, a były dyrektor nadal pracuje w urzędzie jako starszy inspektor wojewódzki.
Leszek Sułek, poseł Samoobrony
październik 2005 r. – znieważył dwóch policjantów, którzy zatrzymali go do kontroli drogowej w Radomiu, zwracając się do nich między innymi: „Barany, czy wiecie z kim macie do czynienia, powinienem wam postrącać czapki z głów”.
19.01.2007 – uznany winnym znieważenia policjantów i skazny przez sąd w Radomiu na karę grzywny.
Włodzimierz Piasecki, wiceprzewodniczący Samoobrony w Sieradzu
W styczniu 2005 r. został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat za molestowanie seksualne i rozpijanie osoby nieletniej. Piasecki był wtedy radnym powiatu sieradzkiego, po wyroku utracił mandat, ale w partii pozostał.
Mimo prawomocnego wyroku, Piasecki rozpoczął pracę w biurze poselskim sieradzkiego posła Samoobrony Edwarda Kiedosa. Podczas wieczornych „dyżurów” Piaseckiego w biurze, regularnie dochodzi do alkoholowych libacji z jego inicjatywy, co potwierdzają nawet jego koleżanki partyjne.
Robert Sapa, radny PiS w sejmiku województwa lubuskiego.
17.03.2007 – nad ranem policjanci znaleźli go śpiącego na ławce w centrum Zielonej Góry. Pan radny był bardzo agresywny, atakował policjantów, a badanie alkomatem wykazało 1,78 promila alkoholu. Powoływał się na znajomości z ministrem Ziobro i straszył policjantów zwolnieniem z pracy. Zatrzymano go w izbie wytrzeźwień i postawiono zarzut znieważenia policjantów. Choć początkowo miał być sądzony w osławionym trybie 24-godzinnym, ostatecznie oczywiście do tego nie doszło.
19.03.2007 – po wyparciu się przez ministra Ziobro znajomości z nim, pan radny na łamach lokalnych mediów wyraził skruchę i przeprosił mieszkańców Zielonej Góry oraz funkcjonariuszy policji za swoje zachowanie, stwierdzając między innymi: „Nie wiem jak doszło do tego zdarzenia. Po wyjściu z lokalu, gdzie uczestniczyłem w wieczorze kabaretowym, straciłem z nieznanych mi powodów świadomość.” Pan Robert zawiesił również swoje członkostwo w PiS.
19.03.2007 – okazało się, że rozprawa nie mogła odbyć się w trybie 24-godzinnym, gdyż – według zielonogórskiej prokuratury – „w trakcie przesłuchania podejrzany powołał się na fakty, których sprawdzenie wymaga wielu różnorakich czynności dowodowych i odpowiedniej ilości czasu. Jednocześnie podejrzany i jego obrońca złożyli wnioski o przeprowadzenie specjalistycznej ekspertyzy, wymagającej udziału co najmniej dwóch lekarzy specjalistów.” Pan Darek przekonuje śledczych, że zażywa lekarstwa, które w połączeniu z alkoholem mogą prowadzić do stanów agresji.
Krzysztof Putra, wybitny senator PiS
Marek Kuchciński, przewodniczący klubu parlamentarnego PiS
Wojciech Jasiński, minister skarbu państwa
w nocy 26/27.04.2007 w hotelu poselskim tych trzech panów tak intensywnie świętowało awans na stanowisko wicepremiera swojego kolegi partyjnego, wybitnego erudyty, myśliciela, wizjonera i literata, Przemysława Edgara Gosiewskiego, że musiała interweniować (bezskutecznie zresztą) straż marszałkowska. Panowie posłowie zaprezentowali bezpłatnie szeroki repertuar pieśni i przyśpiewek, zapewniając rozrywkę i rozwój kulturalny innym mieszkańcom hotelu. W programie występu znalazły się między innymi takie światowe standardy, jak „Oto jest dzień, który dał nam Pan”, „Przemek, Przemek wicepremier” oraz „Przemek Gosiewski naszym przyjacielem jest”.

Prowadzenie pojazdów w stanie wskazującym
Leonard Krasulski, poseł, członek Rady Politycznej PiS – 08.01.2004 wydział grodzki Sądu Rejonowego w Elblągu skazał go na za jazdę po spożyciu alkoholu (ponad 1 promil) na wyrok w zawieszeniu i na rok zabrał mu prawo jazdy.
Janusz Wójcik, poseł Samoobrony – w styczniu 2006 r. jechał samochodem po torowisku tramwajowym, zatrzymany przez Straż Miejską odmówił badania alkomatem. Ostatecznie, po trzech godzinach od zatrzymania, zgodził się na badanie, które wykazało 1,48 promila alkoholu.
Ryszard Kaczyński, poseł PiS z Pomorza – prawie 1,7 promila alkoholu zmierzyła mu policja w wydychanym powietrzu, kiedy 22.05.2006 wjechał ok. godz. 3 nad ranem swoim Peugeotem w płot w miejscowości Połczyno koło Pucka.
Lech Tempczyk, kandydat PiS na prezydenta Sopotu – ma wyrok za jazdę po pijanemu (2004). Lokalne władze PiS o tym wiedziały, ale dopiero gdy sprawą zainteresowała się prasa, obiecano kandydata wycofać.
Wojciech Dąbrowski, do niedawna szef warszawskiego PiS, powołany w dniu 18.01.2007 przez premiera na stanowisko wojewody mazowieckiego.
W 2006 roku został ukarany przez sąd za jazdę rowerem po pijanemu (0,75 promila alkoholu we krwi). Akt oskarżenia przeciwko Dąbrowskiemu wpłynął do sądu dla dzielnicy Praga-Południe w lipcu 2006 r. Prokurator wnioskował o ukaranie oskarżonego bez przeprowadzenia procesu sądowego, jednak proces odbył się, a Dąbrowski przyznał się do winy. W październiku 2006 r. sąd warunkowo umorzył postępowanie na dwa lata i nakazał Dąbrowskiemu wpłacić 4 tysiące złotych na rzecz Centrum Zdrowia Dziecka oraz zabronił mu prowadzenia pojazdów na dwa lata. Dąbrowski powiedział PAP, że przed powołaniem na stanowisko wojewody poinformował o sprawie premiera J. Kaczyńskiego. Zaznaczył przy tym przytomnie, że wyrok sądu nie uniemożliwia mu sprawowania funkcji wojewody.
01.02.2007, po burzy medialnej oraz ujawnieniu informacji o oszustwach przy odzyskiwaniu zatrzymanego prawa jazdy, premier odwołał pana wojewodę ze stanowiska.
Dariusz Kurek, działacz PiS, dyrektor gimnazjum w Sulęcinie – 19.03.2007 ujawniono, że jadąc zygzakiem zwrócił uwagę policjantów, którzy po krótkim pościgu zatrzymali go. Chcąc uniknąć badania trzeźwości, pad dyrektor straszył policjantów znajomością z innym znanym i cenionym odnowicielem, wiceministrem spraw wewnętrznych, Markiem Surmaczem. Przeprowadzone badanie wykazało 1,6 promila alkoholu we krwi. Pan Kurek tłumaczył, że jechał zygzakiem, bo pękło mu koło, a zdenerwowany tym faktem pociągnął sobie koniaku z piersiówki i miał właśnie zamiar pieszo wracać do domu. Obecnie pan Darek jest na zwolnieniu lekarskim, a o osądzeniu go w osławionym trybie 24-godzinnym nie ma oczywiście mowy.

Sympatie nacjonalistyczne i faszystowskie, antysemityzm
Ryszard Bender, od listopada 2005 r. senator LPR – w 2000 r. został oskarżony o kłamstwo oświęcimskie w związku z szeroko cytowaną wypowiedzią w Radio Maryja z 13.01.2000: „Oświęcim nie był obozem zagłady, lecz obozem pracy. Żydzi, Cyganie i inni byli tam niszczeni ciężką pracą; zresztą nie zawsze ciężką i nie zawsze byli niszczeni.”
Piotr Farfał, działacz Młodzieży Wszechpolskiej z Koszalina, wybrany 18.05.2006 do zarządu TVP na stanowisko wiceprezesa, były łobuz.
w lutym 2003 r. wsławił się tym, że na demonstracji przeciw stacjonowaniu w Szczecinie Wielonarodowego Korpusu Północ-Wschód, polsko-duńsko-niemieckiej jednostki wojskowej mówił: „Dzisiaj tylko protestujemy, ale jutro powiemy tym panom, spadkobiercom Trzeciej Rzeszy, żołnierzom Bundeswehry, że wypraszamy ich z tego kraju. To te same wojska, które w 1939 r. zaatakowały Polskę i wymordowały miliony Polaków.”
20.06.2006 – okazało się, że przez dwa lata (1995 – 96) Farfał był wydawcą rasistowskiej gazety „Front”. Oto próbki tekstów Farfała oraz jego pisma: „Nie tolerujemy tchórzów, konfidentów i Żydów”. „Surowe represje w stosunku do Żydów są rzeczą konieczną, jeśli naród chce samodzielnie i zdrowo się rozwijać. Pora (…) pozbyć się całkowicie żydostwa, które musi być wypędzone z całej Europy. Nie wolno nam powiedzieć: Ten porządny Żyd, a tamten nikomu nie zaszkodzi. Bez litości i fałszywego sentymentu. Polacy zaś przekupieni mamoną żydowską, sprzedający Żydom, zasługują nie tylko na naszą pogardę, ale i dotkliwą karę. (…) Nasza święta rzecz, Żydzi z Polski precz!”.
w roku 2000 Farfał pisywał też do „Szczerbca”, organu prasowego Narodowego Odrodzenia Polski, partii wchodzącej w skład faszystowskiej międzynarodówki Europejski Front Narodowy.
w czasie kampanii wyborczej 2005 był sądzony za łamanie ordynacji (usuwanie plakatów konkurencji).
Tomasz Połetek, pod koniec czerwca 2006 r. powołany na stanowisko przewodniczącego Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, krakowski radny PiS, ekspert prawny LPR – w 2004 r. przyłapany został przez „Fakt” na pozdrawianiu kolegów z Młodzieży Wszechpolskiej faszystowskim wyciągnięciem dłoni.
Paweł Bednarek, skarbnik PiS na Śląsku – ze strony internetowej Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Jaworznie, którego jest od niedawna prezesem, można dowiedzieć się szczegółów o jego karierze zawodowej. M.in. na komunikatorze gadu-gadu przy nazwisku Bednarka było motto: „Die Fahne hoch! Die Reihen fest geschlossen!” (Sztandary w górę, Szeregi nasze są zwarte!). To początek „Pieśni Horsta Wesela” – hymnu hitlerowskich bojówek SA! Po interwencjach dziennikarzy hasło zostało zdjęte ze strony.
Lech Tempczyk, kandydat PiS na prezydenta Sopotu – ma sprawę w toku o lżenie i pobicie sąsiadki. Oto próbki literackiego języka kandydata: „Ty stara śmierdząca Żydówko, nie wejdziesz do domu, potnę ci ten obrzydliwy łeb!”, „Ty stara Żydówko, mąż ci nie dogadza, to się puszczasz z kim popadnie!”.
Mateusz Piskorski, mianowany na początku stycznia przez Leppera rzecznikiem Samoobrony, w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych związany był ze Stowarzyszeniem na rzecz Tradycji i Kultury „Niklot”, które wydawało również pisma niskonakładowe (ziny) „Odala” i „Wadera”. Na ich łamach Piskorski propagował nacjonalizm i rasizm, pisząc między innymi: „Jeden poziom to narodowy socjalizm, drugi – słowiaństwo. Chcemy je połączyć w jeden silny ruch”. Pracując w Instytucie Politologii Uniwersytetu Szczecińskiego, Piskorski oskarżony został o propagowanie treści faszystowskich na zajęciach ze studentami. Ostatnio, komentując przed kamerami TVN24 zamieszczone w lipcu 2000 r. na okładce Wprost zdjęcie przedstawiające go w grupie „odalowców” (niektórych w geście faszystowskiego pozdrowienia), pan rzecznik powiedział: „Co poniektórzy gorliwi przeciwnicy wstąpienia do Unii Europejskiej podnieśli ręce w formie takiego happeningu.”
Marcin Martynowski, członek Samoobrony, w kwietniu 2007 r. mianowany doradcą w gabinecie politycznym cenionej odnowicielki, pani minister Anny Kalaty, był niegdyś aktywistą stowarzyszenia „Niklot” i redaktorem faszyzującego pisma „Odala”, zamieszczającej między innymi cytaty z Adolfa Hitlera, walczącego „z obcymi naszej Rasie doktrynami, jak chrześcijaństwo, liberalizm i marksizm” oraz „zgłębiającego tajniki ezoterycznego Narodowego Socjalizmu i pierwotnego Poganizmu.”
Dariusz Wasilewski, dotychczasowy szef rady nadzorczej Komunalnego Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej w Białymstoku, stary kumpel Andrzeja Sośnierza, jeden z założycieli Młodzieży Wszechpolskiej w tym mieście, mianowany 27.04.2007 na stanowisko wiceprezesa Narodowego Funduszu Zdrowia – w latach dziewięćdziesiątych był właścicielem księgarni Bastion, w której sprzedawał między innymi książki nawołujące do nienawiści na tle rasowym oraz szerzące antysemityzm. Na tę okoliczność w 1999 r. prokuratura wszczęła śledztwo, które później zostało umorzone.

Zasługi w innych dziedzinach
Tomasz Lipiec, minister sportu – były chodziarz z czołówki krajowej, w okresie kariery sportowej był zawieszony na 3 lata za stosowanie środków dopingujących (sterydy anaboliczne) w latach 1993-95. Przy okazji – po objęciu posady w rewanżu rozpędził komisję antydopingową na czele z prof. Smorawińskim, twórcą i przewodniczącym komisji od 16 lat.
Mariusz Kamiński, czołowy ideolog odnowy, szef CBA – jako członek Ligi Republikańskiej wywoływał kilkukrotnie burdy w Sejmie III RP.
Mirosław Mielniczuk, mianowany 07.08.2006 przez premiera wiceministrem pracy, był prezesem ARMiR za rządów AWS. Mielniczuk stracił stanowisko prezesa po tym, jak minister rolnictwa Jarosław Kalinowski skierował do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa nie dopełnienia obowiązków przy tworzeniu systemu IACS (zły nadzór nad pracami komisji przetargowej). Dodatkowo zarzucono mu złe sformułowanie umowy z wykonawcą systemu, firmą Hewlett-Packard. W 2003 r. warszawska prokuratura okręgowa warunkowo umorzyła śledztwo.
Marek Ast, mianowany w grudniu 2005 na stanowisko wojewody lubuskiego, wiceprezes lubuskiego PiS – złożył poręczenie za chłopaka oskarżonego o pobicie. Poręczył również za policjanta, który pod wpływem alkoholu spowodował wypadek i trafił do aresztu, gdzie spędził cztery miesiące. Obydwaj dzięki poręczeniom zostali wypuszczeni z aresztu wbrew ewidentnym dowodom. Gdy sprawa wyszła na jaw, Ast oddał się do dyspozycji władz krajowych partii. Mimo zapowiedzi, w sprawie Asta nie podjęto żadnych decyzji. 22.08.2006 – pan Ast został posłem PiS w miejsce Marcinkiewicza.
Wojciech Dąbrowski, do niedawna szef warszawskiego PiS, powołany w dniu 18.01.2007 przez premiera na stanowisko wojewody mazowieckiego
Zatajając informację o tym, że policja zabrała mu prawo jazdy za przekroczenie liczby dozwolonych punktów karnych, pan wojewoda w 2004 r. wnioskował do wydziału komunikacji warszawskiego urzędu dzielnicy Praga-Południe, gdzie poprosił o wydanie mu wtórnika dokumentu. W rozmowie z dziennikarzami tygodnika „Wprost” Dąbrowski kilkakrotnie podawał różne wersje zdarzeń: że nie występował o wtórnik prawa jazdy, później, że występował, bo skradziono mu dokumenty („byłem napadnięty”), a wreszcie całą winę próbował zrzucić na urzędników i policjantów, którzy rzekomo mieli mu powiedzieć, że jego punkty karne zostały anulowane. Z kolei na konferencji prasowej 01.02.2007 wyjaśniał, że „Nie miał świadomości przekroczenia limitu punktów karnych” gdyż podczas kontroli policyjnych nie informowano go o przekroczeniu limitu punktów i „w dobrej wierze” złożył wniosek o wtórnik prawa jazdy, z powodu skradzionych dokumentów: „Od 1996 roku żyłem w świadomości, że posiadam uprawnienia do kierowania pojazdem. Dopiero występując o wtórnik prawa jazdy w 2004 r. dowiedziałem się o cofnięciu prawa jazdy.” We wniosku Dąbrowskiego o wydanie wtórnika, do którego dotarł „Wprost”, pan wojewoda napisał, że nie ma zatrzymanego prawa jazdy, nie ma cofniętego uprawnienia do kierowania pojazdami, a także że prawo jazdy zgubił. „Wprost” nieoficjalnie dowiedział się, że Dąbrowski już pięć razy bezskutecznie próbował zdać ponowny egzamin na prawo jazdy – trzy razy oblał go w 2004 roku i dwa razy w 2005 roku.
Na konferencji prasowej 01.02.2007 Dąbrowski oznajmił, że złożył na policji fałszywe zeznanie, po tym, jak dziennikarze zwrócili uwagę, że we wniosku o wydanie wtórnika prawa jazdy napisał on, że zgubił je, a nie, że skradziono mu dokument i pytali, dlaczego skłamał. Jak się pan wojewoda wyraził, informację o zgubieniu dokumentu podał po to, aby „uprościć procedurę biurokratyczną”: „W rozmowie z osobami przed którymi składałem wniosek było powiedziane, że tak napisać trzeba, bo będzie szybciej wydane prawo jazdy. Żeby nie ściągać informacji ze Stegny Gdańskiej [gdzie Dabrowski był na urlopie], lepiej było napisać, że zgubiłem.”
01.02.2007, po burzy medialnej premier odwołał (mającego zresztą także inne zasługi) pana wojewodę ze stanowiska.
16.04.2007 na przesłuchaniu panu Wojciechowi postawiono zarzut poświadczenia nieprawdy i składania fałszywych zeznań, za co grozi kara do pięciu lat więzienia.
10.05.2007, ex-wojewoda został członkiem rady nadzorczej warszawskiej spółki Radwar, która jest częścią państwowego potentata zbrojeniowego – Bumaru. Radwar specjalizuje się głównie w produkcji sprzętu wojskowego, w tym radarów i skomplikowanych rakietowych systemów przeciwlotniczych. Pytany o kwalifikacje do pełnienia funkcji w branży zbrojeniowej, pan Wojciech przyznał, że zawodowo się z tą branżą nie stykał, ale „od dawna interesuje się tematyką obronności”.
Jarosław Kaczyński, premier IV RP, najpierwszy Prawy i Sprawiedliwy wśród Wolaków, bezkompromisowy i pryncypialny strażnik praworządności
24.02.2007 – pan premier do dnia 23.02.2007 nie wpisał do rejestrów korzyści (posła i premiera) informacji, że kieruje radami nadzorczymi dwóch fundacji – „Fundacji Prasowej Solidarności” oraz „Fundacji Nowe Państwo”, w których pełni funkcję przewodniczącego rady. W prowadzonych przez Państwową Komisję Wyborczą rejestrach korzyści, w rubrykach dotyczących pracy w fundacjach Wielki Brat napisał krótko „nie dotyczy”.
Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne, art. 12:
„ust. 4. Do Rejestru [korzyści] należy także zgłaszać informacje o udziale w organach fundacji, spółek prawa handlowego lub spółdzielni nawet wówczas, gdy z tego tytułu nie pobiera się żadnych świadczeń pieniężnych.”
Kodeks Karny, art. 271:
„§ 1. Funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”
„§ 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.”
„§ 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.”
Małgorzata Gut, doradca w gabinecie politycznym Leppera, córka posłanki Samoobrony, znanej korumpantki Aliny Gut.
Przeciwko pani Małgosi toczy się od 3 lat 7 postępowań dyscyplinarnych, ale pani Gut ani razu nie stawiła się w sądzie dyscyplinarnym. Między innymi Okręgowa Izba Radców Prawnych w Lublinie wszczęła przeciwko niej postępowania dyscyplinarne o niestaranne wykonywanie czynności pod względem merytorycznym, nierzetelne rozliczanie się z klientami i narażanie ich na niemożność ochrony interesów, ryzyko przegrania sporów, a w konsekwencji narażenie na straty finansowe. Pani mecenas brała od klientów pieniądze za obsługę prawną, a potem urywała z nimi kontakt i nie chciała oddać gotówki, mimo żądań klientów nie chciała wystawić im wymaganej prawem faktury VAT, a także wprowadziła w błąd pracownika banku w sprawie kredytu zaciągniętego przez jej klienta. Rzecznik dyscyplinarny OIRP w Lublinie Halina Ejsmond, będzie domagała się usunięcia jej z zawodu radcy prawnego, w wyniku czego pani Gut może stracić prawo wykonywania tego zawodu.
16.03.2007 – sąd dyscyplinarny przy Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Lublinie pozbawił Małgorzatę Gut prawa do wykonywania zawodu na 5 lat. Dodatkowo orzekł wobec niej 10-letni zakaz prowadzenia opieki nad aplikantami. Pani mecenas ma również zapłacić 5 tysięcy złotych grzywny.
Janusz Maksymiuk, wiceszef Samoobrony, poseł
23.03.2007 – został przez Sąd Rejonowy Warszawa Śródmieście skazany na dziesięć miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata i 4,5 tysiąca złotych grzywny za poświadczenie nieprawdy w dokumencie. W 1999 r., jako szef Rady Nadzorczej spółki RTG Polkar, pan poseł sfałszował dokumenty Rady, powołujące prezesa spółki. Śledztwo wykazało, że w ogóle nie było posiedzeń Rady, na których nominowano prezesa, a Maksymiuk zbierał się sam ze sobą i fabrykował nominację.
Marek Kuchciński, szef klubu parlamentarnego PiS
w październiku 1991 roku, na trzy dni przed wyborami parlamentarnymi, jako szef Porozumienia Centrum w Przemyślu, zamieścił w lokalnym tygodniku „Życie Przemyskie” płatne ogłoszenie szkalujące politycznego konkurenta z listy nieistniejącego już Chrześcijańsko-Demokratycznego Stronnictwa Pracy. Anons ten tłustym drukiem informował, że „Zarząd Wojewódzki Porozumienia Centrum w Przemyślu informuje, że przeciwko Józefowi Kalinowskiemu, kandydatowi do sejmu, prokuratura prowadzi postępowanie dowodowe”, choć żadnego takiego postępowania nigdy nie było. W wyniku ogłoszenia Kalinowski przegrał wybory i wytoczył Kuchcińskiemu proces cywilny, w czasie którego ten nie przedstawił najmniejszego dowodu na swoje twierdzenia. W wyroku sąd nakazał Kuchcińskiemu, by na własny koszt zamieścił ogłoszenie w „Życiu Przemyskim”, w którym przeprosi Kalinowskiego i odwoła nieprawdziwe zarzuty oraz zasądził milion starych złotych nawiązki na rzecz PCK i 24 miliony złotych dla Kalinowskiego. Od wyroku minęło 14 lat, ale do dziś nie został on wykonany – w gazecie nigdy nie ukazały się przeprosiny, a poszkodowany nie dostał żadnych pieniędzy.
Bogdan Święczkowski, 09.10.2006 mianowany szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego
w 2001 roku nadzorował powołane przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego specjalne zespoły prokuratorskie, które gromadziły informacje i inwigilowały między innymi dziennikarzy.
w sierpniu 2006 r. odegrał istotną rolę przy próbie ukręcania łba śledztwu w sprawie wyłudzenia na szkodę Wielkopolskiego Banku Rolniczego 2,6 mln zł przez posła LPR Witolda Hatkę wraz ze wspólnikami: Maciejem Twarogiem, honorowym prezesem Młodzieży Wszechpolskiej i zięciem … ministra Wassermanna oraz Tomaszem Połetkiem, radnym PiS i przewodniczącym Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego
Dariusz Wasilewski, dotychczasowy szef rady nadzorczej Komunalnego Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej w Białymstoku, jeden z założycieli Młodzieży Wszechpolskiej w tym mieście, stary kumpel Andrzeja Sośnierza, mianowany 27.04.2007 na stanowisko wiceprezesa Narodowego Funduszu Zdrowia – był pierwszym szefem Podlaskiej Regionalnej Kasy Chorych, odchodząc z której pozostawił długi w wysokości 80 mln zł.

Prezes Palade wykonuje gest VictoryMarcin Palade – prezes Radia Opole, pokazał z okna w dniu 15.06.2007 związkowcom pikietującym pod rozgłośnią w obronie zwolnionej szefowej zakładowej Solidarności, palec środkowy uniesiony w geście powszechnie uznawanym za obelżywy. Do incydentu doszło podczas demonstracji przeciwko zwolnieniu szefowej zakładowej „S”. W rozmowie z łże-dziennikarzem Gazety Wyborczej pan prezes początkowo twierdził, że pokazał tak zwany gest wiktorii i komuś musiało się przywidzieć. Po kilku godzinach od pikiety – gdy w lokalnej telewizji pokazano wyraźnie, jak unosi palec środkowy – Palade zadzwonił do redakcji i powiedział, że ten gest rzeczywiście wykonał, ale tylko do jednego z uczestników demonstracji, który go sprowokował.
Wojciech Jadacki, kandytat PiS na wiceszefa Najwyższej Izby Kontroli, jako dyrektor Departamentu Prezydialnego NIK od niemal pół roku nie pojawia się w pracy, bo zajęcie to stresuje go. Mimo zwolnienia lekarskiego, wykłada jednak na prywatnej uczelni w Suwałkach, pobierając jednocześnie zasiłek chorobowy z ZUS.
„Mam zwolnienie z pracy w NIK, która jest ogromnie stresująca. Wywołuje u mnie nerwicę serca i wpływa niekorzystnie na moje zdrowie. Natomiast praca na uczelni daje mi ogromną satysfakcję. [...] Zarzut, że nie można pracować w czasie choroby jest niepoważny. [...] Proszę sięgnąć do doktryny prawa pracy i orzecznictwa Sądu Najwyższego”" – wyjaśnia pan dyrektor
Artykuł 17 ustęp 1 ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego wprost zakazuje pracy podczas zwolnienia lekarskiego w innej instytucji. Jeśli pracownik złamie zakaz, grozi mu utrata zasiłku za cały okres choroby. Można go również zwolnić dyscyplinarnie z pracy.

Zrodlo:

http://spieprzajdziadu.com/muzeum/index.php?title=Odnowiciele

.

Jarosław o bohaterstwie brata

„Może dlatego jego rola w Sierpniu jest tak umniejszana. Bogdan Lis powiedział, że Lech Kaczyński był na strajku przez godzinę.

To zupełne kłamstwo. Sprawa jest powszechnie znana. Leszek rzeczywiście nie był na całym strajku, ale nigdy nie twierdził, iż był. Był obecny w drugiej fazie, i tę obecność można liczyć w dniach, a nie w godzinach. To wynikało z dwóch powodów. Po pierwsze, otrzymał zadanie rozmów z negocjatorami. Miał ku temu predyspozycje, przede wszystkim jako świetny prawnik, zresztą napisał część porozumienia. A po drugie – Brat był wówczas w zupełnie wyjątkowej sytuacji rodzinnej. Marta była maleńka, a Marylka bardzo bała się zostać sama. Mimo to zaangażował się tak, jak tylko mógł, i jego rola jest nie do pominięcia. Wszyscy, którzy twierdzą, iż było inaczej, zwyczajnie kłamią, bo przecież wystarczy zajrzeć do książek, by sprawdzić, jak było naprawdę”.
—————————
Biedny L.Kaczyński, a Wałęsa miał tyle dzieci…

 

Następnie:

W wystąpieniu przed koncertem na terenie d. Stoczni Gdańskiej prezydent Komorowski nie wspomniał swojego tragicznie zmarłego poprzednika. Nowa głowa państwa ma chyba poważny problem, jak poradzić sobie z dorobkiem Lecha Kaczyńskiego.

Nie tylko on. W mojej ocenie liderzy PO czy szerzej liderzy establishmentu mają problem z Lechem Kaczyńskim. Tak jak już wspomniałem, budowana przez nich konstrukcja lukrująca postać Wałęsy za jakiś czas rozsypie się jak domek z kart. Na szczęście można w Polsce jeszcze pisać książki – kolejne o Lechu Wałęsie są nieuniknione. Nie mam na myśli jedynie czasów PRL. Jestem przekonany, iż rzetelna praca historyczna o prezydenturze Wałęsy jeszcze mocniej zdekonstruuje tę postać. Lech Kaczyński sprawdził się jako jeden z szerszego grona przywódców „Solidarności” i sprawdził się w wolnej Polsce. Piastował wiele bardzo wysokich urzędów, nie licząc prezydenckiego, i za każdym razem był wysoko oceniany. Jego dorobek jest ogromny i niepowtarzalny. Dlatego dziś tak zaciekle walczy się o zablokowanie upamiętnienia go czy wręcz o zakłamanie.

Platforma i jej zaplecze doskonale zdają sobie sprawę, że Polska, która uczci pamięć Lecha Kaczyńskiego, nie będzie tą Polską, której oni chcą. To sprawa niesłychanie ważna, choć na pierwszy rzut oka może się zdawać niepierwszorzędna. Dotyczy symboli i historii, ale to w końcu one będą budować tożsamość naszego kraju. Tak jak Piłsudski nie mógł być symbolem PRL. Tak samo Lech Kaczyński – przy całej nieporównywalności postaci – nie może być symbolem kondominium rosyjsko-niemieckiego w Polsce. A może być symbolem Polski niepodległej i symbolem”Solidarności”, bo tak potoczyła się historia po 1989 r

 

——————————-

Jarek, ale dlaczego wymyśliłeś Wałęsę na prezydenta?

 
 O co ci chodzi?
 
- Czy się nadawał?
 
(Cisza).
 
                                                                   * * *   
- Czyli rozwalić rząd Mazowieckiego?
 
Posłuchaj! Ja jeszcze w lecie 1990 roku mówiłem: proponujemy utrzymanie premierostwa Mazowieckiego, chociaż uważałem, że premierem jest do niczego. Wtedy wystarczyło dokonać kilku dosyć skomplikowanych manewrów.
 
- Jakich? Najpierw – co było nieporęczne?
 
Nieporęczna w istocie od początku była „Solidarność”. Ty mi możesz wierzyć lub nie, ale ja już w 1981 r. dobrze o tym wiedziałem. Żartowałem wtedy, że nawet gdybym nie był pełnomocnikiem Moskwy, a musiał tutaj rządzić, to bym z „Solidarnością” jakoś się rozprawił, bo razem z nią rządzić by się nie dało. Ponieważ ten monstrualny ruch ze względu na swój charakter i konstrukcję, także organizacyjną, do demokracji się nie nadawał. Przede wszystkim z dwóch powodów. Oparty był na strukturze przedsiębiorstwa, a wyrażał w istocie ambicje polityczne, co jest klasyczną cechą komunizmu, oraz był z samego założenia, w swoich intencjach ruchem wszechogarniającym, czyli źle tolerującym jakikolwiek pluralizm. Poza tym reprezentował sposób widzenia rzeczywistości zupełnie nieprzystający do gospodarki wolnorynkowej. Trzeba więc było coś z nim zrobić, jakoś go podzielić, uporządkować. Bo zapewniam cię, gdyby w 1989 r. „Solidarność” miała siłę z 1981, to w ogóle żadnego normalnego mechanizmu demokratycznego w Polsce by się nie zbudowało, i do dzisiaj dziwię się, że nasi szanowni koledzy tego sobie nie uświadamiali. Oni, według mnie, albo żyli w półrzeczywistości, albo byli bardzo głęboko zakłamani, albo – co jest najprawdopodobniejsze – po prostu nie mieli zielonego pojęcia o polityce i nie chcieli się do tego przyznać. Drugą zaś nieporęcznością był Wałęsa.
Jarosław o bohaterstwie brata

Bohater z opaską na oczach

WOŚP ‏@fundacjawosp 11.01

Jurek Owsiak: internet w tym roku był przepotężną falą, która pomagała nam grać. #wosp2016

——————————————————————————————————————————————

W związku z tym , że wydarzenie jakim miało być „zmiażdżenie” Jurka Owsiaka przez Matkę Kurkę pozostało bez echa, postanowiłam zdać relację z tego wiekomomnego wydarzenia.

Z BLOGA KURKI:

 

Kategoria publikacji:
Posted By MatkaKurka czytaj więcej

Znów olał Sąd! Od dziś Jerzy O. ma krótkie nazwisko, krótkie majtki i pełną pieluchę!

li.
05
Bohater z opaską na oczach

24 Finał WOŚP nie poprowadzi „Jurek” w okularach, tylko oskarżony Jerzy O. z opaską na oczach

  1. W dniu 14 października 2014 roku zamieścił na swoim videoblogu nagranie, w którym określa pokrzywdzonego następującymi sformułowaniami: „głęboko upośledzony nienawiścią człowiek”, „mamy do czynienia z bardzo chorym gościem”,  „nierób”, „mur” (slangowe określenie napastliwego pijaka, synonim „menela”). Ponadto oskarżony wyraźnie sugerował, że pokrzywdzony jest utrzymankiem żony, którą traktuje jak sutener, „ukrywa dochody”, jest życiowym nieudacznikiem, żebrzącym pijakiem zaczepiającym ludzi, czym znieważył i poniżył pokrzywdzonego w oczach opinii publicznej, narażając na utratę zaufania potrzebnego do prowadzenia działalności publicznejtj. popełnił czyn z art. 216 i art. 212 § 2Kodeksu karnego.

    Źródło:
    http://kreciola.tv/video/108905711

  2. W dniu 12 grudnia 2014 roku pełniąc funkcję Prezesa Zarządu Fundacji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy dopuścił do sporządzenia i wysyłania w imieniu własnym oraz Fundacji, przynajmniej do 1467 osób dwóch pism zawierających liczne pomówienie i znieważenia pokrzywdzonego. W treści listów pojawiły się stwierdzenia:a. Wiemy już, że bloger Matka Kurka, z którym od ponad roku jesteśmy w sporze sądowym, a który w swoich publikacjach dopuścił się wielokrotnego zniesławienia i znieważenia tak Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, jak i Jurka Owsiaka, zasypuje Wasze skrzynki mailowe szkalującymi Orkiestrę wiadomościami.
    b. Nie mamy na to wpływu, ale jest nam przykro, że fakt Waszego zaangażowania w działania WOŚP staje się powodem, dla którego stajecie się obiektem ataków nienawidzącego ludzi, chorego z nienawiści, sfrustrowanego furiata.
    c. Nie raz już zmagaliśmy się z pieniaczami, wariatami, awanturnikami i ludźmi szukającymi sławy w atakowaniu symbolu jednoczącego wszystkich Polaków. Tym razem mamy do czynienia z człowiekiem wręcz niebezpiecznym. Cyniczny, pełen jadu, przepełniony złem, a jednocześnie przebiegły, sprytny, wyrachowany. Na co dzień bezrobotny, bez sukcesów w życiu, z trudną przeszłością, całą swoją energię wkłada w tworzenie bloga, gdzie publikuje treści tak skrajnie szowinistyczne i napastliwe, że nie raz już zaprowadziły go one przed oblicze sądu. Obiektami jego ataków są osoby publiczne, urzędnicy, działacze społeczni, politycy, publicyści. Skala nienawiści, z jaką rzuca się na kolejne ofiary, wykracza poza wszelkie normy moralności, etyki, człowiek ten nie uznaje kompromisów w dążeniu do celu jakim jest dzieło zniszczenia.
    d. Wam dziękuję za wpisy, jakie zostały wysłane do blogera, które pokazują, z jakim zapałem i jak profesjonalnie jesteśmy przygotowani do kolejnego, wspaniałego Finału. Tak jak Zarząd – przepraszam Was, że jesteście nękani przez tego oszołoma. Już dzisiaj czekam na 11-go stycznia, aby znowu pokazać, jak potrafimy fantastycznie się zjednoczyć i zagrać dla innych.

    czym znieważył i poniżył pokrzywdzonego w oczach opinii publicznej, narażając na utratę zaufania potrzebnego do prowadzenia działalności publicznej

    tj. popełnił czyn z art. 216 i art. 212 Kodeksu karnego.

- Była to jedynie odpowiedź na nękające mnie wpisy, zaczepki, wycieczki – mówił Jerzy Owsiak. – Jeśli bloger poczuł się urażony – przepraszam. Myślałem, że ma grubszą skórę i potrafi oddzielić dyskusję o postawie wobec Niemców od osobistych zwad. Nie chciałem go obrazić. Absolutnie nie miałem tego w swoich intencjach – mówił Jerzy Owsiak. Bloger zapowiedział złożenie wniosku o zmianę składu sędziowskiego, ponieważ sędzia Kielar nie pozwolił mu na ustosunkowanie się do słów Owsiaka w czasie wyjaśnień, a dopiero po nich. Kolejna rozprawa w lutym.

Czytaj więcej: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/9286743,jerzy-owsiak-przed-sadem-pozwal-go-bloger-matkakurka,id,t.html

 

 

„Po odtworzeniu drugiej części nagrania z wideobloga Jerzy Owsiak miał kontynuować składanie wyjaśnień. Piotr Wielgucki zaczął jednak hałaśliwie domagać się, by pozwolono mu odnieść się do wypowiedzianych dotąd słów. Pokrzykiwał na sędziego, gdy ten cierpliwie tłumaczył mu, że w świetle prawa nie wolno przerywać wyjaśnień oskarżonego”

 

 Czy Kurak dopóty będzie walczył z Owsiakiem, dopóki  cały świat padnie jemu do stóp i powie, że Piotr Wielgucki ma dłuższe nazwisko  i należy się jemu cześć, szacunek, nie to co Owsiakowi z tak krótkim nazwiskiem?

Jak na razie znowu mu nie wyszło.Owsiak po raz kolejny odniósł sukces.Czy otłuszczone serduszko Matki Kurki ratować będą maszyny WOŚP?

Dlaczego Jadzię zlustrowano tak późno?

 

„Czuję się upokorzona tym, że PiS z jednej strony łamie zasady, „przykręca” wolności, demontuje strukturę rządów prawa, a z drugiej rozdaje pieniądze. I to się dzieje w tym samym czasie. To jest demoralizowanie biednych ludzi, którym się mówi – wolność albo chleb, mówiła w grudniu na łamach jednego z tygodników. Oberwało się także prezydentowi Andrzejowi Dudzie., o którym mówiła, że „kompromituje się jako prezydent i prawnik”. – A przecież został wybrany na pięć lat i może robić, co chce. PiS mógłby mu nagwizdać – mówiła.”

„Marek Baterowicz

„Solidarni 2010″

Na liście agentów pani Staniszkis figuruje pod numerem IPN BU 00191/413. Tak, dwa zera wskazują, że była tajnym współpracownikiem. A układ postkomuny ( trzymający krzepko władzę ) dobiera sobie autorytety z takiej półki, to prawie żelazna reguła…”


http://solidarni2010.pl/32440-marek-baterowicz-nbspnbspautorytet-z-listy-agentow.html

„Czuję się upokorzona tym, że drugim człowiekiem w państwie, marszałkiem Sejmu, jest Marek Kuchciński, ewidentnie człowiek dyspozycyjny i pionek tej infantylnej dyktatury.”

Dlaczego lustrują tak późno?

Czyżby partii PiS nie przeszkadza agenturalność pochlebców? Dlatego lustrują tylko krytykantów?

Status osoby pokrzywdzonej to drobiazg, na który pisowcy w  swoich rozgrywkach nie zwracają uwagi. Myślę, że ciocia Jadzia za popieranie PiS została dostatecznie ukarana, swoim rozczarowaniem, tak jak ci co wyśmiewali straszenie PiSem. Jak wielu żyjących w rozkroku.Jak ci co, głosując na nic nie znaczące Ogórki.  przyczynili się to zwycięstwa dyktatury.

„Znając wielu ludzi z PiS na eksponowanych stanowiskach, uważam, że oni nie wytrzymają tego, co się dzieje – mówi „Wprost” prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog.”

Oj naiwności nigdy dość?

Ludzi? niby kto, Kurski czy Błaszczak? Może jeden Gowin, którego  przynależność do tego s..ństwa nie przestanie mnie zadziwiać.Chociaż wątpię,  by sam przed sobą,  teraz  przyznał  się  do tego,  jak bardzo się zeszmacił.

0 już w akcji

0(zero) tyle lat czekał na zemstę

 

Centralne Biuro Antykorupcyjne na zlecenie Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach przeszukało gabinety, aptekę, pokój na uniwersytecie i dom profesor psychiatrii z Krakowa. Oficjalnie chodzi o sprawdzenie, czy szanowana lekarka nie wypisywała fałszywych recept. Ale już nieoficjalnie mówi się o zemście. I to nie byle kogo, bo samego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. O co chodzi w tej sprawie?

 


http://natemat.pl/166599,zbigniew-ziobro-niczego-sie-nie-nauczyl-przypadek-tej-lekarki-pokazuje-ze-wracaja-stare-metody

Jacy oni są powtarzalni….

Ten humor dalej aktualny:

Jedzie Ziobro samochodem i potrącił dwóch pieszych na przejściu. Przychodzi do sędziego i się pyta: – Co z tym zrobimy? Sędzia się zastanowił i odpowiada: – Myślę, że ten, który głową rozbił przednią szybę może dostać 5 lat za uszkodzenie cudzego mienia, a ten drugi, co odleciał w krzaki, 8 lat za próbę ucieczki.

 

Z wyższej półki

Rząd z wyższej półki

Zbigniew Ziobro minister sprawiedliwości, to żart ze sprawiedliwości, ten osobnik powinien siedzieć.

Antoni Macierewicz minister obrony narodowej-psychicznie chory.Uderzył się głową w brzozę.

Dawid Jackiewicz minister skarbu państwa- zabił człowieka i nie odpowiadał przed sądem.

Daniel Obajtek, którego premier Beata Szydło powołała  p.o. Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa- oskarżony o korupcję i oszustwo.

Mariusz Kamiński koordynator służb specjalnych- skazany na 3 lata więzienia i 10 letni zakaz zajmowania stanowisk publicznych, uniewinniony przez swojego kumpla prezydenta.

Witold Waszczykowski minister spraw zagranicznych „nie zabijajcie nas”i po dyplomacji.

Elżbieta Witek nowy rzecznik znana jest z jazdy na koszt podatników-460 km taksówką.

Stanisław Piotrowcz zawsze na właściwym miejscu, kiedyś w PZPR,  teraz w PiS.Konrad Wallenrod PRL, miał gorzej niż ci których oskarżał, to tak jak nieinternowany Kaczyński.

Jacek Kurski wiceminister kultury-upadły dupowłaz, będzie miał dostęp do tanich leśniczówek.
Elżbieta Rafalska minister rodziny, pracy i polityki społecznej  znana z tego, że policja  dostarczała jej kanapki do pociągu.Z głodu nie umrze.
Grzegorz Bierecki odwołany z PiS przed wyborami za przekręty w SKOK,  po wyborach  przywrócony do łask do najwyższej półki.